Poświąteczne przemyślenia blogowe i ...mewy

Poświąteczne przemyślenia blogowe i ...mewy

Witajcie poświątecznie!

Najedzone? Zadowolone z prezentów? Wypoczęte, czy wręcz przeciwnie? U mnie wszystkie odpowiedzi na tak: odpoczęłam, pojadłam i prezenty dostałam fajne (czyli te zamówione ;)). Nawet długie podróże minęły nam całkiem znośnie i jesteśmy już w domu, bardzo z tego faktu zadowoleni! Poniedziałek jest moim pierwszym dniem w pracy po urlopie i ciężko mi się przestawić na stare tory. 

Zmiany na głowie, czyli jak pozbyłam się puchu?

Zmiany na głowie, czyli jak pozbyłam się puchu?

Moje włosy przeszły ostatnio dużą metamorfozę: ze spuszonych i lekko falowanych zmieniły się w gładkie i proste. Daleko im jeszcze do błyszczącej niskoporowatej tafli, ale ta zmiana mnie mocno zaskoczyła, bo nie robiłam nic konkretnego w tym celu. Tak po prostu wyszło. Po głębszym zastanowieniu się zidentyfikowałam kilka przyczyn i głównie o nich będzie dzisiejszy post. 


Dla porównania - kilka starszych zdjęć:

Post idealny - wskazówki

Post idealny - wskazówki

Cześć!
Dziś weekendowo - luźniejszy wpis, ale całkiem przydatny! Znalezione na pinterest.com infografiki o blogowej tematyce, które każdy z nas może wykorzystać przy tworzeniu postów na blogu lub wpisów na FB. Zapraszam:



Jak pozbyłam się błysku mojej tłustej cery?

Jak pozbyłam się błysku mojej tłustej cery?

Pierwszy raz piszę recenzję własnych produktów DIY, a robię to dlatego, że uzyskałam dzięki nim niespodziewany, ale cieszący mnie bardzo efekt! Chodzi o zestaw żel hialuronowy + olejek antyoksydacyjny, którego powstanie pokazywałam Wam w tym poście, a do jego wykonania zabrałam się, aby wykończyć kilka półproduktów, zbliżających się już powoli do końca daty ważności.


Gotowy preparat z 40% kwasem migdałowym i kwasowe nowości

Gotowy preparat z 40% kwasem migdałowym i kwasowe nowości

Moja cera bardzo lubi kwasy! Kiedy robię letnią przerwę i odstawiam produkty z ich mocniejszym stężeniem, od razu odbija się to negatywnie na skórze. Każdego lata z utęsknieniem czekam na jesień, żeby zacząć kurację z kwasami - w poprzednich latach chodziłam do kosmetyczki, robiłam peeling z kwasem migdałowym samodzielnie, a w tym roku używam gotowego preparatu i zapraszam Was na jego recenzję.


źródło
Kremy do stóp z mocznikiem - porównanie Balea i Fuss Wohl

Kremy do stóp z mocznikiem - porównanie Balea i Fuss Wohl

Już kilka razy wspominałam na blogu, że jestem zachwycona działaniem kremu do stóp Balea Urea. Niestety z jego dostępnością w naszym kraju jest kiepsko, bo jak wszystkim wiadomo jest to krem z niemieckiej drogerii DM, która nie zdecydowała się podbić polskiego rynku kosmetycznego :) Zastanawiałam się, czy można znaleźć równie dobry krem do stóp, który bez problemu kupimy u nas i postanowiłam wypróbować krem z Rossmanna zwłaszcza, że czytałam coraz więcej pochlebnych recenzji na jego temat. Zapraszam Was więc na recenzję porównawczą kremów z mocznikiem: Balea i Fuss Wohl.



Kolorowa wyprzedaż

Kolorowa wyprzedaż

Przeczytana ostatnio książka o minimalizmie skłoniła mnie do przejrzenia moich kolorówkowych zbiorów. Mam trochę kosmetyków, które leżą i się kurzą, bo jakoś nie przypadły mi do gustu - a to kolory nie te, a to nie nadają się do mojej cery. Postanowiłam zebrać je razem i pokazać tutaj - może znajdzie się chętna osoba, która kupi je po okazyjnej cenie?



Jesienne zakupy i nowości

Jesienne zakupy i nowości

Po wrześniowym banie zakupowym - w październiku przybyło mi trochę kosmetycznych (i nie tylko) nowości. Starałam się jednak nie szaleć i nie ulegać promocjom, a moje zakupy nazwałabym bardzo rozsądnymi. Zapraszam!


1. Zrób Sobie Krem:

Zazwyczaj hydrolaty kupowałam w Biochemii Urody, ale ponieważ musiałam dokupić olejki (z owoców róży i z pestek malin) oraz kwas hialuronowy - wypróbuję więc hydrolat z drzewa herbacianego oraz miętowy z ZSK. Dodatkowo, z myślą o nadchodzącej zimie, wzięłam olej kokos-czarna porzeczka, do stosowania od czasu do czasu jako krem pod oczy, balsam do ust lub krem do skórek. Buteleczka 30ml z atomizerem - idealna na podróż, do toniku lub micela.




Włosowe DIY: wcierka do skóry głowy i nawilżająca mgiełka do fal

Włosowe DIY: wcierka do skóry głowy i nawilżająca mgiełka do fal

Już od jakiegoś czasu "chodziło" za mną ukręcenie kilku własnych kosmetyków. Myślałam o olejku do twarzy i żelu hialuronowym, o wcierce do skóry głowy, o toniku, a ostatnio o nawilżającej mgiełce do włosów służącej do rewitalizacji fal na drugi dzień. W weekend zabrałam się do roboty i wyszło mi łącznie 5 kosmetyków! Dziś przedstawię Wam dwa włosowe: wcierkę oraz mgiełkę.



Pojedynek na wygładzenie, czyli Balea kontra Love2Mix Organic

Pojedynek na wygładzenie, czyli Balea kontra Love2Mix Organic

Rezultat tego pojedynku już znacie, bo co nieco się wygadałam w poprzednim poście, ale skoro wytrwale testowałam oba kosmetyki przez ostatnie tygodnie - to jednak postanowiłam kilka słów napisać. Jako posiadaczka naturalnie puszących się włosów (bo tak o sobie całe życie myślałam) zawsze poszukuję masek / odżywek o wygładzającym działaniu. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok tak popularnych gwiazd blogosfery, jak Maska do włosów zniszczonych z ekstraktem laminowania, Mango i Awokado z Love2Mix Organic oraz odżywka Balea Professional Glatt & Glanz


Pierwsza poważna próba wydobycia fal i co z tego wyszło

Pierwsza poważna próba wydobycia fal i co z tego wyszło

Postanowiłam zrobić recenzję porównawczą dwóch popularnych odżywek wygładzających włosy - testuję je, używam po i przed myciem, na krócej, na dłużej, pod turban i bez, a efekt - moje włosy są i tak spuszone. Czy jest sens w ogóle to publikować? Czy jedynie silikonowe odżywki / maski (a i to nie wszystkie) mają szansę ujarzmić mój puch? A może powinnam zmienić podejście i zamiast na siłę prostować i wygładzać - zrobić próbę wydobycia z nich jakichś fal? Wczoraj właśnie taka próba się odbyła! Ktoś ciekawy?


polki.pl

Jesienne malowanie: Inglot, Zoeva

Jesienne malowanie: Inglot, Zoeva





Wzięło mnie ostatnio na makijaż. Nie wiem czemu - tak mam czasami, że jak jakaś myśl / pomysł wskoczy do głowy, to siedzi i siedzi, i nie chce wyskoczyć dopóki jej nie zrealizuję :) Tak właśnie było z makijażem - od pomysłu na gotową paletę z kolorami nude / brąz (np. Urban Decay Naked Basics), do własnej kompozycji z Inglot Freedom System oraz 3 pędzelkach Zoeva!

Porozmawiajmy o sprzęcie, czyli lokówko-suszarka Philips Volumebrush Ionic

Porozmawiajmy o sprzęcie, czyli lokówko-suszarka Philips Volumebrush Ionic

Pewnie wiele z Was nie musi używać tego typu urządzeń, ale ja doceniam zalety lokówko-suszarki już od wielu lat. Jako posiadaczka włosów ni to falowanych, ni to prostych, zazwyczaj półdługich, które lubią się puszyć, na takiej szczotce mogłam osiągnąć niezłe efekty. Moja poprzednia suszarko-lokówka od Rowenty umarła śmiercią naturalną (miałam ją ok. 10 lat), więc musiałam kupić nową i wybór padł na Philips Volumebrush Ionic. Czy jestem z niej zadowolona i jak wypada w porównaniu do Rowenty - przeczytacie poniżej.

Kociamber w podróży blog


Rozsądek a pokusy, czyli niemieckie zakupy - DM, Budni, Lush

Rozsądek a pokusy, czyli niemieckie zakupy - DM, Budni, Lush

 Tak jak obiecywałam we wtorek - dziś krótka relacja zakupowa z wyjazdu do Hamburga. W planach miałam odwiedzenie trzech sklepów z kosmetykami, a listę zakupów i dokładny internetowy research zrobiłam już wcześniej, jechałam więc przygotowana. Bardzo chciałam uniknąć zakupowego szaleństwa, o co łatwo wśród niedrogich DM-owych kosmetyków oraz nie wydać fortuny w Lush'u. Same oceńcie, czy mi się udało.

 Zaczęłam od drogerii Budni, która podczas mojego jesiennego pobytu w Hamburgu nazywała się jeszcze Budnikowsky. Poprzednio nie miałam okazji do niej wstąpić, więc tym razem nadrobiłam i zwiedziłam dwie :). Ta w centrum miasta miała dużą część poświęconą kosmetykom naturalnym, także tym z wyższej półki cenowej np. John Masters Organics, The Organic Pharmacy czy Korres. Mają też swoją linię tańszych kosmetyków naturalnych - Aliqua, bardzo podobną w stylistyce do Alterry czy Alverde. Budni w dzielnicy, gdzie mieszka moja siostra, nie było już takie exclusive, bardziej przypominało Rossmanna.

Budni

Blogowo-kosmetyczne podsumowanie wakacji

Blogowo-kosmetyczne podsumowanie wakacji

Dla mnie - mamy dwójki dzieci w wieku szkolnym - to już koniec wakacji. Zaczyna się okres gorączkowych przygotowań i dużych wydatków (mimo szczerych chęci i planów znów nic nie kupiłam wcześniej...), a od 1 września życie wróci na dobrze znane, ustalone tory. To dobrze i źle. Oczywiście źle, bo to koniec lata i słońca, i mojej wolności, gdy dzieci były u dziadków, i pysznych owoców, i kawki na balkonie. Dobrze, bo nie muszę się martwić, co zrobić z dziećmi podczas długich dwóch miesięcy i tęsknię już trochę za znanym rytmem dnia i tygodnia. 




Wyjazd do Hamburga

Wyjazd do Hamburga

Wspominałam już poprzednim razem, że będę wyjeżdżać do Hamburga i od niedzieli jestem w tym ciekawym, portowym mieście na szkoleniu. Pogoda nam nawet dopisuje - jest chłodno, ale słonecznie (pada od czasu do czasu). Dziś zakończyliśmy zajęcia chwilę wcześniej i mogłam wyjść porobić trochę zdjęć. 
 

Mieszanka indyjskich ziół, czyli maska Biotique Musk Root

Mieszanka indyjskich ziół, czyli maska Biotique Musk Root

Dziś kilka słów o ciekawej masce z Indii i efektach, jakie dała na moich włosach. Mowa o Musk Root z Biotique, czyli masce która wg zapewnień producenta:
- odżywia cebulki i zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów, 
- wzmacnia włosy i przyczynia się do ich szybszego wzrostu,
- odżywia skalp,
- zapobiega przedwczesnemu siwieniu,
- czyni włosy zdrowymi i błyszczącymi.

Ale się tego nazbierało - czyli denko lipcowe

Ale się tego nazbierało - czyli denko lipcowe

Wyciągając te wszystkie opakowania z mojej "denkowej" szuflady zastanawiałam się, jak to się stało, że moje denka zrobiły się takie duże. Wraz z powiększaniem się kosmetycznych zapasów zmienił się też mój sposób zużywania kosmetyków - teraz mam otwarte po kilka szamponów, odżywek i balsamów. Poza tym część z nich używają tez moje dzieci, a niektóre podkrada i mąż :) Stąd dość duża ilość pustych opakowań w lipcu:


Zaczynamy od HITÓW:

Weekendowo, zdjęciowo, zakupowo, jedzeniowo :)

Weekendowo, zdjęciowo, zakupowo, jedzeniowo :)

Na luzie, weekendowo, upalnie - zapraszam na garść zdjęć:



Zakupy w Rossmannie - prawie w całości jedzeniowe! Będę próbować mleka ryżowego i sojowego oraz amarantusa (nowości u mnie). I chcę sprawdzić, czy krem Fuss Wohl z 10% zawartością mocznika będzie tak samo dobry dla moich stóp jak Balea Urea.


Leniwie - weekendowo - balkonowo

Leniwie - weekendowo - balkonowo

Tak się złożyło, że w ten upalny weekend nigdzie nie wyjeżdżaliśmy i spędziliśmy go w domu, chroniąc się przed panującymi na zewnątrz upałami. Całe przedpołudnie spędziliśmy na balkonie, pod parasolem, czytając, pracując, ucząc się, odpoczywając. Po południu jest to już niemożliwe, bo słońce grzeje idealnie w nasz balkon i nawet duży parasol niewiele pomaga. Przy okazji popijaliśmy pyszną, zimną lemoniado-herbatę:


...takie tam moje prywatne o bieganiu, radości i kontuzji...

...takie tam moje prywatne o bieganiu, radości i kontuzji...

Bardzo chciałam napisać dla Was takiego super motywującego posta o bieganiu, o tym jakie to jest super, jaką daje moc i siłę tak, że Wy po przeczytaniu tego posta od razu wstałybyście od komputerów i pobiegłybyście w podskokach do najbliższego parku. No ale nie umiem. Siedzę tak i myślę, że nie mam daru porywania ludzi do szczytnych idei, zazdroszczę tym, którzy bez przygotowania potrafią wyjść przed tłum i po prostu mówić. Ja nie umiem, wstydzę się, mam tremę. To jak mam pisać o mojej pasji, jaką powoli staje się bieganie?  No właśnie, może to tu jest klucz - powoli staje się - bo to nie jest tak, że wyszłam na dwór i od razu doznałam biegowego oświecenia. O nie, moja pasja rodziła się w lenistwie, zmęczeniu, pocie :)



Pielęgnacja cery tłustej latem - co zmieniłam, jakich kosmetyków używam

Pielęgnacja cery tłustej latem - co zmieniłam, jakich kosmetyków używam

W ostatnim poście wspominałam, że lato wymusiło na mnie zmianę pielęgnacji cery. Gorące słońce i moja letnia przerwa od mocniejszych kosmetyków spowodowała wysyp grudek, zaskórników i większy błysk. Skłoniło mnie to do przemyślenia aktualnej pielęgnacji i jej uproszczenia, więc postawiłam wprowadzić w życie dwa przykazania cery tłustej: złuszczać i nawilżać. Poznajcie mój plan:


Weekendowe mega SPA domowe :)

Weekendowe mega SPA domowe :)

Po upalnej sobocie w planach miałam na dziś pokazanie Wam mojego balkonu, bo wczoraj wreszcie zabrałam się za posadzenie kilku kwiatków. Tak wiem, że późno, ale lepiej późno niż wcale. Cały sobotni ranek i popołudnie przesiedzieliśmy na balkonie, jedząc, pijąc, czytając i nic-nie-robiąc, bo przecież dzieci na wakacjach! A tu dziś pogoda zniweczyła moje balkonowe plany, bo leje od rana i oprócz wyjścia na siłownię większość czasu siedzę przed komputerem poszukując informacji na dwa nurtujące mnie tematy:


Wieczorne pichcenie kosmetyczne

Wieczorne pichcenie kosmetyczne

Od pewnego czasu zastanawiałam się, co by tu zrobić z zapasem moich półproduktów, którym powoli kończy się ważność. Dodatkowo oprócz półproduktów miałam kilka pootwieranych maseł i olei, na których zużycie w tych temperaturach zupełnie nie miałam ochoty. I tu jak z nieba spadła mi Balbina Ogryzek i jej post o wykorzystaniu półproduktów zalegających w szafce. Bingo! - pomyślałam - to jest właśnie to, czego i ja potrzebuję! Zgapiwszy więc niecnie i bezczelnie ten super pomysł od Balbiny, wczorajszy wieczór spędziłam w kuchni mieszając, podgrzewając i łącząc różne składniki w aromatyczną całość :)


Dobry, lepszy, najlepszy - czyli minirecenzje kosmetyków z DM

Dobry, lepszy, najlepszy - czyli minirecenzje kosmetyków z DM

Zastanawiacie się skąd ostatnio u mnie na blogu wysyp niemieckich kosmetyków? Wreszcie używam tych kupionych podczas zakupowego szaleństwa (klik) oraz podczas wyjazdu na ferie (klik). Oznacza to, że w lipcu zużywam kosmetyki kupione w listopadzie oraz w lutym, taki jest okres ich oczekiwania w kartonie pod łóżkiem na swoją kolej :))) 

Dziś zapraszam Was na minirecenzje aktualnie używanych trzech kosmetyków, czyli dobry, lepszy i najlepszy w akcji!


Nowości czerwcowe - DM, Rossmann, SuperPharm

Nowości czerwcowe - DM, Rossmann, SuperPharm

W czerwcu przybyło mi trochę kosmetyków, chociaż starałam się kupować jedynie rzeczy niezbędne (zapasy, zapasy :)). 




W SuperPharmie całkiem przypadkowo trafiłam na weekend dobrych promocji. Kupiłam wtedy kolejne opakowanie kremu Vichy SPF50 za 36zł (recenzja), do którego dostałam jeszcze gratis wodę termalną i balsam po opalaniu. Skorzystałam z okazji i po obniżonej cenie kupiłam mojego ulubieńca, czyli serum Flavo C Forte, a za połowę ceny (30zł zamiast 60zł) kupiłam lekki nawilżający krem z Eucerin.

Weekendowe włosy bez ustawki!

Weekendowe włosy bez ustawki!

Zazwyczaj robiąc włosowe posty staram się te moje włosy pokazać z jak najlepszej strony:

są wtedy po nocnym olejowaniu, masce, wygładzone silikonowym serum, trochę na szczotce wyprostowane, no bo przecież jak to tak - pokazać takie zwykłe, trochę spuszone, codzienne, nieułożone włosy NA BLOGU? 

Wiadomo, że na blog to tylko to, co najlepsze!

To może dziś trochę inaczej? Może by tak włosy bez ustawki?

Prosto z Indii: domowe sposoby na czystą cerę i walkę z trądzikiem

Prosto z Indii: domowe sposoby na czystą cerę i walkę z trądzikiem

Dziś w ramach współpracy z blogiem zuri.in pokażę Wam sześć domowych sposobów na walkę z trądzikiem, znanych i stosowanych w Indiach. Prawie wszystkie z powodzeniem możemy wykorzystać i u nas, zobaczcie same:


Sposób numer 1:

Zmieszaj sok z jednej cytryny ze szczyptą sproszkowanego cynamonu. Wieczorem, po oczyszczeniu twarzy, nanieś mieszankę wacikiem na obszar z trądzikiem. Zmyj rano ciepłą wodą. Witamina C z cytryny oraz cynamon zadziałają jak środek dezynfekujący i pomogą zmniejszyć szczególnie uciążliwe "czerwone gule".


TOP3 2014: ranking kremów z filtrem SPF50 dla cer mieszanych i tłustych

TOP3 2014: ranking kremów z filtrem SPF50 dla cer mieszanych i tłustych

Początek wakacji to czas wyjazdów nad morze i opalania - a przynajmniej tak zawsze było u mnie, bo jako dziecko i nastolatka opalałam się bez żadnego zabezpieczenia. Potem - kiedy różne kremy i olejki pokazały się na sklepowych półkach - korzystałam tylko z tych z niskim faktorem, bo przecież chciałam być opalona! Od kiedy kilka lat temu nabawiłam się paskudnych przebarwień na twarzy (w poprzednim rankingu opisywałam tę historię) - zmieniłam o 180 stopni podejście do beztroskiego opalania i zimą stosuję kremy z filtrem SPF30, a latem SPF50. A że mam tłustą cerę wcale nie łatwo było znaleźć odpowiadający mi kosmetyk. Zapraszam Was na minirecenzje i ranking używanych przeze mnie ostatnio kremów z wysokim filtrem, przeznaczonych do cer tłustych. 




Mój krem nr 4 z Fitomed - jak sprawdził się u nas?

Mój krem nr 4 z Fitomed - jak sprawdził się u nas?

Na chwilę przed naszym wyjazdem do Kostaryki dostałam propozycję przetestowania kremu Fitomed "Mój Krem Nr 4". Zgodziłam się rzecz jasna, bo zawsze byłam ciekawa tych kremów, a samą firmę i jej produkty znałam dotychczas z Waszych blogów. W testowaniu zgodziła się też uczestniczyć moja mama, a dlaczego dowiecie się za chwilę.





Wróciłam i się ogarniam :)

Wróciłam i się ogarniam :)

Cześć Dziewczyny!
Wróciłam i się ogarniam, bo ostatni miesiąc był dla mnie wybitnie ciężki - zmiany w pracy zbiegły się z naszym wyjazdem do Kostaryki (więc po powrocie było dużo roboty), zaraz potem I Komunia mojego syna, a na drugi dzień po tej uroczystości już wylatywałam do Indii. Paradoksalnie ten wyjazd do Chennai pozwolił mi trochę odpocząć od domowych stresów i zapomnieć o tych wszystkich przygotowaniach i nerwach związanych z organizacją komunii. Przez to wszystko blog został zaniedbany i mało się tu ostatnio działo - zabieram się więc za nadrabianie zaległości! Macie ochotę na trochę zdjęć z chennajskich ulic i ze sklepów? A może na moje zakupy (tym razem niewielkie)? Dajcie znać!

A przy okazji bardzo spóźnione dwumiesięczne denko kwiecień - maj. Zdjęcia porobiłam, ale nie miałam czasu, żeby napisać posta :) Zerknijcie poniżej, jeśli coś Was zainteresuje i chcecie więcej informacji dajcie znać w komentarzach.


trochę się tego przez 2 miesiące uzbierało
Równe, czy pocieniowane - czyli wybrałam się do fryzjera!

Równe, czy pocieniowane - czyli wybrałam się do fryzjera!

Jak to zwykle u mnie bywa - z pierwszymi ciepłymi dniami naszły mnie myśli o wizycie u fryzjera. Siedziały mi w głowie już ponad miesiąc i wcale nie chciały wyjść :) A czemu się pojawiły? Moje zapuszczane włosy były wciąż krzywo ścieniowane a odrastająca grzywka tylko potęgowała to wrażenie. Dzięki skłonności do lekkich fal / puszenia  każdy kosmyk sterczał w inną stronę przy byle niepogodzie. Mimo, że włosy były w dobrej kondycji, przez brak kształtu fryzura wyglądała na zaniedbaną.

Wymyśliłam więc sobie, że fajną fryzurą dla mnie będzie długi, zapuszczony bob, bo pozwoli mi nie ścinać za wiele włosów, a wniesie coś nowego i pozbędę się nierównego cieniowania na końcach. To były moje inspiracje, znalezione na Pinterest:



Kosmetyki w tropiki - co się sprawdziło, a co nie

Kosmetyki w tropiki - co się sprawdziło, a co nie

Przed wyjazdem do Kostaryki opisywałam na blogu moje kosmetyczne przygotowania:

- kosmetyki w tropiki, cz. 1 - twarz, makijaż, włosy,

- kosmetyki w tropiki, cz. 2 - ciało, higiena.

Radziłam się Was, co wziąć ze sobą i praktycznie każdy produkt z mojej wakacyjnej kosmetyczki został dokładnie przemyślany. Mimo to, nie uniknęłam błędów i dziś właśnie będzie takie kosmetyczne podsumowanie wyjazdu: co się sprawdziło, a co nie. Mam nadzieję, że komuś się przyda przy planowaniu kosmetyczki na wakacyjny wyjazd.






( `v´ )
`•.¸.•´

Powrót z Kostaryki. Czy kupiłam coś ciekawego?

Powrót z Kostaryki. Czy kupiłam coś ciekawego?

Witajcie po dłuższej przerwie! Cało i zdrowo wróciliśmy do domu, w piątek o 4:30 rano wysiedliśmy z Polskiego Busa w Warszawie. Mimo, że minęło już kilka dni, to wciąż odczuwam skutki 8-godzinnej różnicy czasu: ciężko mi zasnąć wieczorem i wstaję rano nieprzytomna. W domu trzeba teraz poświęcić dużo czasu dzieciom, a w pracy wpadłam od razu w wir wydarzeń, co wcale nie poprawia mojego samopoczucia. Dlatego aby było coś miłego - dziś trochę kosmetyków i zakupów!



Gumki Invisibobble inaczej :)

Gumki Invisibobble inaczej :)

Zastanawiałam się, czy wspominać Wam o pewnym ciekawym zastosowaniu popularnych ostatnio w Polsce gumek do włosów Invisibobble. Dzisiejszy dzień przekonał mnie do tego! Tutaj w Kostaryce gumki te też są całkiem popularne, ale jako... męska bransoletka!!! Tak, nie pomyliłam się! Widziałam już wielu facetów, którzy na nadgarstku noszą właśnie taką sprężynkę, w różnych kolorach :)

A piszę o tym dlatego, gdyż siedząc sobie dziś na plaży i obserwując przypływ zobaczyłam rodzinkę, w której każdy: mama, tata i dziecko miało żółtą gumkę i na ręce, i na nodze:



To jak dziewczyny, może pożyczycie swoim chłopakom Invisibobble, żeby sobie na ręku ponosili ;) ?

Pozdrowienia z mokrej Kostaryki, pora deszczowa tuż tuż.

Kociamber
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger