Henna na żelu lnianym - pamiętnik początkującej, odc. 2

Dwa tygodnie minęły już od mojego poprzedniego farbowania henną, o którym mogłyście przeczytać w tym poście. Dla przypomnienia - co zrobiłam wtedy:
- do mieszanki dodałam glinki ghassoul i odżywki,
- trzymałam 2 godziny,
- kolor złapał dość delikatnie, a odrost i siwe nitki na nim zostały widoczne,
- włosy nie ucierpiały, a wręcz odwrotnie - pięknie się błyszczały!

Przez te dwa tygodnie henna wypłukała się z moich wysokoporowatych włosów, złapały rudawy odcień, ale byłam na to przygotowana, uprzedzałyście mnie w mailach i komentarzach. Postanowiłam więc wykorzystać Wasze rady z komentarzy i zmienić trochę sposób farbowania, a poza tym wreszcie musiałam powalczyć z powiększającym się odrostem. 



W sobotę przed południem nałożyłam na włosy mieszankę składającą się z:
- 3 kopiastych łyżek henny Khadi orzechowy brąz,
- 4 kopiastych łyżek henny Khadi ciemny brąz,
- 1 kubka gorącego żelu lnianego.

Żel przygotowałam gotując przez 10 min. 2 płaskie łyżki siemienia lnianego w 2 kubkach wody. Wyszedł w sam raz - nie za gęsty, lejący. Bez problemu wymieszał się z hennowym proszkiem tworząc gęstą masę.

Mieszankę trzymałam na głowie 3,5 godz., pod czepkiem i czapką, a jeśli doliczyć, że ok. godzinę zajęło mi dokładne nałożenie papki na każde pasmo i wtarcie w odrosty, to partia włosów na czubku głowy pokryta była henną 4,5 godz.

Po zmyciu znowu poważnym problemem okazało się rozczesywanie i niestety w umywalce wylądował wielki kłąb włosów! Jest to dla mnie jak na razie największy minus henny - tracę dużo włosów przez:

- rozczesywanie po myciu prostym szamponem z SLeS (szampon Malwa z Czarną rzepą), który stosuję przed nałożeniem henny, a wiadomo, że nie można wtedy użyć odżywki,

- rozczesywanie po spłukaniu henny, mam kołtun z suchych, twardych, splątanych włosów, które aż proszą o maskę / odżywkę, a tu nic z tego.

Jak sobie z tym radzicie? Maciej jakieś sposoby?


Włosy po wyschnięciu wyglądały gorzej niż po poprzednim hennowaniu, mniej więcej od połowy długości suche siano. Zawinęłam je więc w mały koczek i chodziłam tak cały wieczór. 


włosy w niedzielę

W niedzielę nie robiłam nic - dałam hennie czas na połączenie się z włosem, dopiero na noc nałożyłam hojną porcję oleju ze słodkich migdałów i z taką tłustą głową poszłam spać :) W poniedziałek rano na 15 min. położyłam odżywkę arganową z Balei, umyłam włosy delikatnym szamponem Natura Siberica do włosów suchych, jako odżywki b/s użyłam Elseve Total Repair Extreme, która stanie się chyba moim ulubieńcem wszechczasów :) Tak wyglądałam w poniedziałek (niestety mogę zrobić zdjęcia jedynie przy sztucznym świetle):



Ze względu na lampę kolor jest trochę przekłamany, w rzeczywistości jest ciemniejszy, bliższy temu na zdjęciach niedzielnych. Myślę, że widać poprawę stanu włosów, są miękkie i miłe w dotyku. Tym razem bardzo dobrze zafarbował mi się odrost, nie ma różnicy pomiędzy kolorami, ani nie widać siwych włosów. Zobaczymy jak szybko będzie się wypłukiwał. 

Co dalej? Planuję wizytę u fryzjera na podcięcie końcówek, bo ostatnio widziały nożyczki jakieś 4 miesiące temu. A jak uda mi się zrobić zdjęcia w świetle dziennym to przygotuję post z aktualizacją pielęgnacji i suplementacji. 

Za drugim razem miałam już mniejszy stres, nakładanie poszło bezproblemowo, kolor bardzo mi się podoba.

Henna da się lubić! 


Pozdrowienia,






31 komentarzy:

  1. a cytryny nie dodałaś nic teraz???

    ja do henny dodaję odzywkę do włosów z Isany i kołtuna nie zaznaję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, do ciemnych kolorów nie dodaje się cytryny, poprzednim razem też nie dodawałam.
      Boję się dodawać odżywki, bo kolor mi wtedy nie łapie tak ładnie. A Ty której Isany używasz?

      Usuń
    2. serio??? nawet nie wiedziałam :D jeeeej... ale bym chałe odwaliła gdybym robiła sobie ciemną hennę :D
      jakąś taka brzoskiwniową :D po niemiecku ma napis --> a ja nie panimaju :D
      z tyłu dumnie brzmi "intensywnie pielegnuąca" ale ja jej uzywam tylko do henny :D

      Usuń
    3. Cytryny w ogóle nie trzeba dodawać do henny, nie jest konieczna dla uwalniania barwnika, za to psuje indygo (barwnik nie uwalnia się w kwaśnym środowisku). Że nie wspomnę, o tym, że trzymanie na włosach cytryny przez kilka godzin bardzo je może wysuszyć. :)

      Usuń
  2. Zawsze możesz nałożyć czystą hennę na odrosty, a to co Ci zostanie wymieszać z odżywką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobry pomysł! Tak zrobię następnym razem.

      Usuń
    2. Właśnie to miałam napisać. :)

      Kolor wyszedł o wiele lepiej niż poprzednim razem, super! :) Ponadto do mieszanki możesz dodać miodu. Nie rozjaśni Ci włosów, za to ładnie je nawilży, co pomoże przy późniejszym rozczesywaniu.

      A do oczyszczania przed henną możesz użyć mniejszej ilości szamponu, za to zmieszać go z glinką. Włosy będą czyste, ale nie powinny się plątać. :) Poza tym z każdą kolejną henną włosy będą gładsze, więc i splątanie mniejsze. Kiedyś też wyrywałam sobie przy hennie kłąb włosów, a ostatnio może ze dwa ;)

      Usuń
    3. Dzięki, za każdym razem czegoś ciekawego się dowiaduję!

      Usuń
  3. muszę spróbować sposoby z żelem lnianym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i możesz też z miodem - tak jak radzi fightthedull powyżej

      Usuń
  4. Czy po poniedziałkowym myciu i odzywaniu włosy były nadal, mniej lub bardziej, przesuszone przez hennę czy wróciły już do normy?
    Mam wysokoporowate włosy i boje się, ze henna zrobi z nich siano na długooo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciły - olej migdałowy bardzo służy moim włosom, maska i odzywka też zrobiły swoje. Dziś po sianie nie ma śladu.

      Usuń
  5. Jak dla mnie kolor jest świetny. jaki masz (miałaś) wyjściowy? Myślę nad zmiana na coś takiego, ale nie wiem, jak to będzie wyglądać, a farby Khadi na szczęście nie są morderczo trwałe...

    Co do patentów na włosy to ja mam bardzo suche z natury, ale po hennie nakładam na końcówki (a raczej na 2/3 długości ;-P) odrobinę oleju (zmieszanego z wodą) i tak pozostawiam do wyschnięcia. Zaraz po tym "naolejowaniu" rozczesuję włosy. Czasem też stosuję olej na hennę, zaraz po hennie. Nie mam żadnych problemów z "niechwytaniem" czy "wypłukiwaniem" - kiedyś po każdym "hennowaniu" normalnie nakładałam olej kokosowy, a potem go zmywałam szamponem. Potem wyczytałam,że źle robię (przynajmniej wg forów o hennie), ale moim włosom to służy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjściowy kolor taki sprany brązowo-rudy, jaśniejszy na zniszczonych końcach, ciemniejszy przy głowie.

      Czyli nakładasz olej od razu po hennie - jeszcze na mokre czy już na suche włosy? Rzeczywiście i na forach i w ulotce Khadi piszą, żeby tego nie robić, bo może wpłynąć na trwałość koloru. Może i ja spróbuję którymś razem? Właściwie na końcówkach włosów nie zależy mi aż tak bardzo, może się trochę wypłukać, ważniejszy dla mnie jest odrost - żeby się siwe nitki za szybko nie pokazały ;)

      Usuń
  6. henna kiedyś próbowałam farbować ale straszny kołtun się robi i tak jak piszesz włosów się prawie nei da rozczesać! więc już się w to nie bawie. szukam obecnie farby idealnej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, ale jak widzisz powyżej są na to różne sposoby, trzeba popróbować na sobie.

      A próbowałaś Color&Soin? Ja ją bardzo lubię, jedyny minus to czasami kolory niezbyt pasujące do wzornika :)

      Usuń
  7. kolorek wyszedł Ci ciekawy ale ja mam pytanie o ten olejek ze słodkich migdałów - jak dużo go nakładasz i ile trzymasz? smarujesz tylko włosy czy skalp też? owijasz głowę jakąś folią? sorki za ten grad pytań ale właśnie zaczynam swoją z nim przygodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładam na suche włosy, nie na skalp, gdzieś tak na 2/3 długości, nie wiem ile oleju schodzi mi na jeden raz, ale myślę, że na pewno nie więcej niż 1 łyżka. Ponieważ robię to na noc (bo ja z tych, co myją głowę rano), to kładę starą koszulkę na poduszkę i idę spać, czasem związuję włosy w luźną kitkę. Rano zwilżam takie tluste włosy delikatnie wodą, nakładam na to maskę, np. Jakiś Biovax, potem czepek i wskakuję jeszcze na pół godzinki do łóżka. Myję normalnie, używam emolientowych odżywek d/s. Np. Garnier Oleo. Po takiej nocy włosy są cudownie miękkie i lśniące!

      Usuń
    2. ślicznie Ci dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, na pewno wypróbuję w weekend - w tygodniu nie mam niestety tak dużo czasu z rana ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. to racja, ale myślałam, że da większy efekt nawilżenia i kołtun po zmyciu będzie mniejszy...

      Usuń
  9. ja niestety nie mogę henny używać :/ miałam okropne uczulenie , szkoda bo efekt mi się jak najbardziej podobał

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać, że włosy zdrowe! Efekt super i kolor ładny, szkoda, tylko, że taki kołtun i problemy z rozczesywaniem ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bardzo lubię Hennę, co prawda na razie używałam bezbarwnej, ale bardzo mi pasuje. Ma 1 wadę, moje włosy są po niej szorstkie i nieco mnie to denerwuje, ale wyglądają rewelacyjnie przez następne 2 miesiące ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger