Pielęgnacja mojej tłustej cery: delikatne kwasy

Od ostatnich dwóch postów opisujących pielęgnację mojej cery (post kwasy, post antyoksydanty) minęły już dwa miesiące. W tym czasie wprowadziłam nowe, mocniejsze kosmetyki, o których dziś powiem Wam kilka słów. 

Zaczęłam używać:
- tonik mikrozłuszczający z La Roche Posay
- krem Effaclar Duo z La Roche Posay
- krem Pharmaceris Sebo-Almond Peel 10%
- krem nawilżająco-matujący Alverde






Żeby przygotować skórę na mocniejsze kwasy zaczęłam od Pharmaceris Sebo-Almond Peel 10%. Przez ok. pierwsze 2 tygodnie byłam zachwycona - twarz mi się wygładziła i nic nowego na niej nie wyskakiwało. Po tym czasie jednak skóra powoli zaczęła wracać do swojego normalnego stanu - czyli grudki i zanieczyszczenia robiły się coraz bardziej widoczne. Nadal stosowałam Almond Peel, ale włączyłam też do wieczornej pielęgnacji Effaclar Duo i tonik mikrozłuszczający z LRP, w nadziei, że ten zestaw okaże się mocniejszy i pomoże w walce z zaskórnikami. Nic takiego jednak nie nastąpiło! Mimo, że całkowicie odstawiłam krem od Pharmaceris, to żadne efekty Effaclaru Duo i toniku się nie pojawiły, jednak skóra nie poprawiła się ani trochę. 

Kontynuuję teraz stosowanie na noc Effaclaru Duo i toniku z LRP, od czasu do czasu użyję Pharmaceris Sebo-Almond Peel 10%, który zbliża się już do końca. 


Pielęgnacja wieczorna:
1. mycie Aleppo 40% lub żelem do cery tłustej z Himalaya
2. tonik mikrozłuszczający z La Roche Posay
3. krem Effaclar Duo z La Roche Posay, od czasu do czasu na zmianę z Pharmaceris Sebo-Almond Peel 10%
4. krem pod oczy przeciwzmarszczkowy z owocami goji, Alverde





W ostatni weekend SuperPharm miał 40% promocji na kremy apteczne, więc kupiłam po bardzo okazyjnej cenie TriAcneal (31,99zł) oraz Effaclar K (32,99zł). Wraz z Glyco-A, który czeka od zeszłej zimy (też promocja w SP, 2 w cenie 1 :)) tworzą mój zestaw kwasowy, do którego sięgnę jak tylko skończę Almond-Peel.




***



Rankiem nie mam czasu na skomplikowane zabiegi pielęgnacyjne - zależy mi tylko na tym, aby kosmetyki w sposób mało inwazyjny ograniczały świecenie się twarzy w ciągu dnia. Dlatego nie używam silnie matujących, wysuszających kremów, lubię mój nowy zakup: matująco-pielęgnacyjny krem Alverde, jabłkowo-limonkowy, który dzięki zawartości naturalnych ekstraktów owocowych i masła shea wygładza, delikatnie rozjaśnia i matuje. A poza tym używam tylko podstawowych kosmetyków, które widzicie poniżej:


Pielęgnacja poranna:
1. mycie Aleppo 40% lub żelem do cery tłustej z Himalaya
2. tonik nawilżający DIY (zawiera wodę różaną, sok z aloesu, pantenol, kwas hialuronowy)
3. krem nawilżająco-matujący Alverde
4. emulsja matująca Vichy SPF 30




A co słychać u Was? 

Jak zmieniła się Wasza pielęgnacja wraz z nadejściem chłodniejszych dni?




Pozdrowienia,



10 komentarzy:

  1. ja bardziej dbam by zmniejszyć wrażliwość mojej już i tak bardzo wrażliwej naczynkowej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, to moje kosmetyki narobiłyby Ci tylko krzywdy :)

      Usuń
  2. Dla mnie nawet mydło z Aleppo z 25% oleju laurowego to dużo. Do twarzy używam maksymalnie 5%.
    Też mam to serum pod oczy Alverde i jak na razie wydaje się fajne.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie szczerze się nie zmienia.
    Postawię jedynie wieczorem na tłustsze kremy na twarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja pewnie odwrotnie - wraz z zimą przydałoby się coś tłustszego przed wyjściem z domu

      Usuń
  4. Jedyna różnica u mnie to będzie więcej oleju przed wyjściem na mróz. :) Bardziej szkodzą mi kaloryfery, niż pogoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też już zaczęłam odczuwać efekty kaloryferów na swojej twarzy!

      Usuń
  5. Zaciekawil mnie ten krem alverde matujacy:-) vichy 50 tez uzywalam ale mi się skończył będę kupować teraz avene 30 :-) pozdrowienia:-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger