Morski żel do włosów Bio Wave z Biotique

Jednym z kosmetyków, który miał pomóc mi opanować puszące się i wywijające na wszystkie strony włosy był niebieski żel z Biotique - Bio Wave. Gorące indyjskie słońce w połączeniu z wilgocią sięgającą 90% dało im się ostro we znaki, dlatego szukałam produktu naturalnego i bez alkoholu w składzie. Jeśli jesteście ciekawe tego żelu zapraszam do recenzji.








Co mówi o nim producent?
Bezalkoholowy żel do stylizacji włosów z cennymi składnikami oceanicznymi. Ocean jest nieocenionym źródłem elementów bogatych w witaminy, aminokwasy i minerały, o działaniu odżywczym i regeneracyjnym. Żel zawiera m.in. wyciąg z wodorostów, agar-agar oraz sole mineralne, które w naturalny sposób pomagają kształtować ulubioną fryzurę, nadają włosom gładkość i elastyczny wygląd, który zachowuje się przez wiele godzin. Żel wytwarza powłokę ochronną i antybakteryjną na włosach. Pomaga w ich stylizacji.
Waga: 60g (źródło)




Tradycyjnie już dla produktów firmy Biotique żel otrzymujemy w zielonym, podłużnym słoiczku z twardego plastiku, z przekładką, a całość dodatkowo zapakowana jest w kartonik, na którym znajdują się informacje o produkcie. Po otwarciu słoiczka ukazuje nam się piękny, niebieski kolor żelu o rzadkiej, lejącej konsystencji. Nie przypomina ona naszych polskich "galaretkowych" żeli, można by ją przyrównać do glutka z siemienia lnianego.




Zapach jest charakterystyczny, ale nie potrafię go w żaden sposób opisać. Najbliżej mu chyba do męskich żeli pod prysznic, zwłaszcza takich o morskiej nucie zapachowej. 


Mimo swojej lejącej konsystencji nie ma problemu z nałożeniem go na włosy - trzeba rozetrzeć go w palcach i wtedy aplikować. Bezpośrednio po nałożeniu włosy są mokre, sklejone, ale fale ładnie podkreślone. Gdy żel wysycha - dobre wrażenie znika! Fryzura się rozpada, fale się nie trzymają i skręt nie jest podkreślony, a dodatkowo moje suche końce się mocno puszą! Po wyschnięciu żelu mam więc na głowie siano. Zastanawiałam się skąd się to bierze i doszłam do wniosku, że nie służą mi te wszystkie morskie, prawdopodobnie wysoko-proteinowe składniki. Być może lepiej sprawowałby się na włosach lubiących proteiny, ja jednak nie mogę go polecić, gdyż na mojej głowie nic dobrego nie zrobił.

Żel można kupić jedynie przez internet, w cenie ok. 50-60zł, produktów Biotique nie widziałam jeszcze stacjonarnie.


Ciekawa jestem jakich produktów do stylizacji używacie, oczywiście poza glutkiem lnianym, który jest bardzo popularny. Przejrzałam ostatnio w Rossmannie całą półkę z żelami Isany i każdy ma składzie alkohol. Kupiłam więc czarny żel Joanny (bez alkoholu) i będę nim próbować podkreślać fale. Jeśli możecie coś polecić - dajcie znać.


Pozdrowienia,




6 komentarzy:

  1. tyle wydać za tak słabe działanie? to zdecydowanie nie dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tam, ja bym zdzierżyła to indyjskie słońce we włosach i wszędzie! Żebym tylko mogła je zobaczyć! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli w skrócie drogi bubel...

    OdpowiedzUsuń
  4. Z reguły nie używam niczego, bo noszę włosy spięte. :) Poza tym bardzo łatwo się obciążają. Dlatego jeśli już czegoś używam, to jest to jakaś zwykła pianka, ale mam ją pół roku i użyłam może ze 3 razy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cena zdecydowanie za wysoka na próby...
    Nie kupię go napewno.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger