Henna - próba numer dwa, czy udana? Pamiętnik początkującej :)


helfy.pl
Na początku mojego świadomego dbania o włosy postanowiłam rzucić farby chemiczne i zacząć używać henny. Poszukałam informacji, przejrzałam blogi i w któryś piątek nałożyłam hennową mieszankę na głowę. Niestety - bardzo zniszczonym i przesuszonym włosom henna nie służy, a dodatkowo kolor utrzymuje się krótko. Tak właśnie było u mnie, a opis moich zmagań z henną możecie przeczytać w tym poście. Generalnie - nie byłam zadowolona. 


Od tego czasu minęło już ponad 7 miesięcy, kondycja moich włosów znacznie się poprawiła głównie dzięki systematycznemu olejowaniu i stosowaniu emolientowych masek. W swojej nowej pielęgnacji starałam się ograniczyć wszystkie negatywnie wpływające na włosy produkty i znowu zaczęłam myśleć o hennie. Oczywiście kusiłyście mnie też ze swoich blogów, pokazując efekty henny u siebie :)

No i stało się - zamówiłam na helfy.pl 2 opakowania Khadi: orzechowy oraz ciemny brąz.

Na hennę postanowiłam przeznaczyć weekend. Dlaczego?
  • mieszankę najlepiej nałożyć w piątek po południu, zmywać wieczorem;
  • sobota to dzień bez mycia, odżywek i masek - henna potrzebuje czasu na połączenie się z włosem, a włosy mogą wyglądać nieciekawie tego dnia (przesuszone, matowe);
  • niedziela - wreszcie można naolejować i odżywić włosy oraz użyć szamponu, najlepiej delikatnego. 

Jak to wyglądało u mnie?


PIĄTEK
2 czubate łyżki henny Orzechowy brąz
2 czubate łyżki henny Ciemny brąz
1 czubata łyżka odżywki Scandic kokosowej
1 czubata łyżka glinki ghassoul
gorąca woda, powinna mieć ok. 50 stopni

W tym miejscu wielkie podziękowania dla Kosodrzewiny79, która poradziła mi m.in. aby do mieszanki dodać glinkę ghassoul i odżywkę Scandic, a także przysłała mi wiele ciekawych odlewek kosmetycznych!

Mieszankę nakładałam na umyte prostym oczyszczającym szamponem włosy, pasmo po paśmie, kładąc dużo przy głowie (chciałam, żeby chwyciła odrosty), potem przeciągałam nią kilka razy po całym paśmie i jeszcze dokładałam trochę mieszanki na długość pasma. Takie pasmo owijałam jak ślimaczek i każde następne wokół niego.

W tym miejscu wielkie podziękowania dla Fightthedull, która podesłała mi filmik (klik, klik) z tym sposobem i okazała się kopalnią wiedzy o farbowaniu henną!

Ponieważ nie żałowałam mieszanki - starczyła mi mniej więcej na 2/3 włosów. Szybko dorobiłam jeszcze trochę, nasmarowałam obficie całą głowę, nałożyłam czepek i starą czapkę. 

Rada dla początkujących - połowa sukcesu w nakładaniu, to obok dobrej konsystencji mieszanki (jak jogurt), właściwe rękawiczki! Takie z woreczka będą się zsuwać z dłoni i ciężko nimi precyzyjnie wmasować mieszankę w pasmo włosów. Najlepsze są lateksowe, dobrze przylegające do rąk.

Z czapką i henną na włosach siedziałam 2 godziny, potem poszłam zmyć ten "śmierdzący szpinak" (słowa mojego męża) w umywalce. Płukałam i płukałam, dałam sobie spokój jak woda leciała lekko żółta, bo stwierdziłam, że czystej wody się chyba nie doczekam. 

Po spłukaniu henny nic już nie nakładamy na włosy, żadnej maski, żadnej odżywki, więc najgorszy moment to rozczesanie. Ja zmywałam hennę nad umywalką głową w dół, musiałam więc coś zrobić, żeby kłąb włosów odwrócić we właściwym kierunku. Czesałam super delikatnie, drewnianym grzebieniem, powoli, pasmo po paśmie, a i tak dużo włosów wypadło :(

Włosy wyschły sobie naturalnie i niedługo potem poszłam spać :)

Tak wyglądały moje włosy jeszcze przed henną, po farbowaniu Color&Soin:



SOBOTA

Budzę się i pierwsze co robię to lecę do lustra zobaczyć w jakim stanie jest moja czupryna :) 

Doznaję szoku: wygląda lepiej niż przed henną! Byłam nastawiona na armageddon na głowie, a tu włosy gładkie, błyszczące, miękkie, miłe w dotyku - normalnie cud, miód i orzeszki :) Chcę tak zawsze! No dobra - końce delikatnie suche.

Zobaczcie same:
zdjęcie przy oknie, w świetle dziennym
Widać, że przy przedziałku, mimo dużej ilości kładzionej tam mieszanki, henna nie chwyciła tak jak na reszcie, ale przed tym ostrzegała mnie Fightthedull. Siwe nitki są widoczne, ale znacznie mniej.


NIEDZIELA

Olejuję suche włosy olejem ze słodkich migdałów i chodzę tak po domu ok. 3,5 godz. Na ostatnie 10 minut dokładam do tego maskę z owocami leśnymi od Babuszki Agafii (pod czepek). Zmywam całość delikatnym szamponem rokitnikowym z Planeta Organica (nie zawiera siarczanów) i na 10 minut kładę jeszcze maskę jedwabną Sleek Line. 

Włosy wysychają naturalnie i spotyka mnie zawód - wyglądają dużo gorzej niż w sobotę mimo, iż są miękkie i miłe w dotyku. Góra jest OK, ale dół mocno spuszony i taki smętnie zwisający:




Postanowiłam więc zastosować odkryty niedawno trik: zwijam włosy w koczek i noszę tak przez ok 1,5 godz. Po zdjęciu gumki sytuacja jest już dużo lepsza:





A z lampą błyskową to już w ogóle super :)))



Czy jestem zadowolona? TAK! Wiem, że kolor się szybko wypłucze, zwłaszcza ze zniszczonych końcówek i nastawiłam się już psychicznie na ponowne przygotowanie "szpinaku" pewnie za ok. 2-3 tygodnie. Mam nadzieję, że za każdym następnym razem kolor będzie trwalszy, a włosy piękniejsze :)



Co zrobię inaczej następnym razem:
- przygotuję od razu więcej mieszanki (3 łyżki orzechowego i 3 łyżki ciemnego brązu i glinka ghassoul)
- do maski Scandic dodam jeszcze łyżeczkę miodu i taki miks dodam do henny
- dodam 2 krople gliceryny lub pantenolu, dla dodatkowego efektu nawilżenia
- potrzymam 3 godziny, żeby odrosty lepiej chwyciły


Powiem Wam szczerze, że bałam się trochę tej henny i w piątek miałam ochotę zdezerterować... Cieszę się, że tego nie zrobiłam!



Jak Wam się podoba efekt? 

Macie dla mnie jakieś rady? 

Pozdrowienia,


22 komentarze:

  1. Odżywka niweluje puch, a glinka znacznie poprawia konsystencję mieszanki, ale obie zmniejszają możliwości kryjące koloru. Jeśli mogę się jeszcze powymądrzać: na odrost nałóż podstawową mieszankę (zioła + woda + miód), i dopiero później dodaj odżywki i połóż na resztę włosów. Trudniejsza robota, ale większa szansa na równy kolor.

    A włosy rzeczywiście pięknie lśnią! :) Końce szybko dojdą do siebie, nic się nie bój. :)

    I bardzo się cieszę, że mogłam pomóc! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja po hennie (cassi, ale co za różnica :D) płukałam włosy tak: do miednicy wlałam letniociepłą wodę, a do niej sok z aloesu i chyba jeszcze coś, ale już nie pamiętam, chyba glicerynę - spłukałam większość henny i później powtórzyłam, dopłukałam dokładnie do końca. Włosy były o wiele gładsze, niż przy normalnym płukaniu, podobno później dobrze jest też naolejować i jest już ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Farbuję włosy henną już kilka lat. Jeśli mogę doradzić, to: nie stosuj glinki do mieszanki, bo glinka ma działanie oczyszczające, więc niweluje działanie koloryzujące henny. Również nie polecam farbowania odrostów mieszanką z odżywką - kolor nie chwyci trwale; to jest tzw. gloss, który nadaje się do ożywienia koloru, czyli na długość będzie idealny.
    Jak najbardziej polecam farbowanie odrostów zwykłą henną, a na długość albo glossa, albo klasycznie - nałożenie reszty mieszanki 15-20 minut przed zmyciem.
    Spróbuj zrobić mieszankę z dodatkiem żelu lnianego (proporcje dowolne, może być sam żel, może być pół na pół z wodą) - rewelacyjne efekty, kolor trzyma tak samo jak po zwykłej hennie, ale nakładanie jest znacznie ułatwione i nie ma przesuszenia włosów typowego po hennie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zamierzam robić na dniach właśnie orzechową henną.
    Szkoda mi rudego koloru, ale mam dość odrostów.

    Nie chcę tak często farbować włosów, póki nie mam siwych pasm...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie wyszło :) Ja niestety też mam problem z różnym odcieniem włosów. Ale jest to na tyle naturalna różnica, że mogę na to przymknąć oko - wyglądam teraz jakby mi włosy rozjaśniło słoneczko w lecie, a teraz rosną już ciemniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zbiorczo dziękuję za wszystkie powyższe rady, rzeczywiście spróbuję następnym razem na odrosty dać mieszankę bez odżywki oraz zamiast wody użyć rozcienczonego żelu lnianego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi się kolor, który uzyskałaś. Sama zastanawiam się od jakiegoś czasu nad przyciemnieniem włosów ziołami :)
    Od siebie mogę doradzić mieszanie henny z żelem lnianym, o czym ktoś już wyżej pisał, bo mieszanka z odżywką może słabiej łapać kolor. Nie mam doświadczeń w tym zakresie, ale sporo osób odradza dodawanie odżywek.
    A co do siwych włosów - henna tak już ma, że siwych nie łapie za pierwszym razem. Jeśli ktoś ma dużo siwych albo bardzo jasny blond, a chce uzyskać ciemny odcień to powinno się takie włosy hennować 2 razy -najpierw henną naturalną, a po kilku dniach docelowym kolorem. Oczywiście jest to zbędne, jeśli ktoś ma kilka siwych włosów, które nie są bardzo widoczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie spróbuję z tym żelem, teraz jak już się na hennę przestawiłam to sobie kilka razy poeksperymentuję i zobaczę jaka mieszanka będzie najlepsza

      Usuń
  8. Jako blondynka nigdy nie zagłębiałam się w temat henny, wiec rad żadnych nie posiadam:P Połysk jest niesamowity, można więc darować hennie te przesuszone końcówki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że z każdym kolejnym hennowaniem połysk będzie utrzymywał się dłużej :)

      Usuń
  9. ja także miałam 2 podejścia do henny,tera przygotowuje się do trzeciej,bardzo ładny kolor;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja kupuje zioła i sama robię mieszanki, khadi nie używałam, ale wiem, że czym dłużej farbujesz tym kolor jest trwalszy. Robiłam różne kombinacje: same zioła, zioła+ łyżka, dwie maski i tzw. gloss (maska z dodatkiem ziół) Przy dwóch pierwszych sposobach na moich włosach nie ma różnicy w kolorze (mieszankę trzymam ok 3h na głowie). Gloss robiłam tylko z indygo - tutaj zależało mi na przyciemnieniu trochę koloru, wyszły ciemnobrązowe, w świetle dziennym jaśniejsze, w sztucznym nawet i czarne. Teraz (po około miesiącu od farbowania) mój kolor oscyluje w odcieniach kasztanowego brązu - niestety indygo ma to do siebie, że wypłukuje się dość szybko. Kolor mam bardzo zbliżony do naturalnego, odrostów nie widzę wcale jedynie prześwitują mi pojedyncze siwki;) Jak na razie nie zamierzam farbować, jak już to jestem nastawiona na gloss (powiem szczerze, że nawet nie przykładałam się do równomiernego nałożenia papki, henna ma to do siebie że kolor jest jakby trójwymiarowy, nie widać niedociągnięć;))
    Co do przesuszenia zaraz po hennie - ono po kilku aplikacjach olejów, masek znika. Ja po hennie nawet włosów nie rozczesuję bo mam takie kołtuny:) same się trochę rozplączą, a jak po dwóch dniach myję włosy, duża ilość odżywki/maski i oleju daje radę doprowadzić je do porządku;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie też mam nadzieję, że po kilku razach będzie ok i może nie będę musiała za każdym razem całych włosów farbować

      Usuń
  11. Ja gdzieś w połowie grudnia będę testować khadi, do tej pory bawiłam się eldem i jestem ciekawa jaka będzie (i czy będzie) różnica w kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać różnice i do na lepsze jeśli chodzi o farbowanie! Ja też zaczynam hennowanie z khadi i jak na razie jestem zadowolona :) Serdecznie zapraszam na NATURALNE ROZDANIE KOSMETYCZNE na moim blogu eko-swiat.blogspot.com, Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. efekt jak najbardziej mi się podoba :) A zdjęcia z serduszkami boskie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. kolor bardzo fajny i włosy jakby grubsze :)
    ale trochę puszy...
    ja z henny zrezygnowałam przez rude refleksy :P

    OdpowiedzUsuń
  15. ładnie wyszło, eksperymentuj dalej, aż znajdziesz to co Tobie najbardziej odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger