Dezodoranty nie antyperspiranty

W czasie kiedy zaczynałam używać dezodorantów w sprzedaży nie było jeszcze dostępnych antyperspirantów. Dziewczyny w mojej klasie najchętniej używały białego spray'u z Nivei i oczywiście ja też taki miałam. 

Klasyczny dezodorant swoim działaniem ma zabić odpowiedzialne za rozkład potu bakterie żyjące na naszej skórze lub też po prostu maskować brzydki zapach. 

Antyperspirant natomiast zawiera związki chemiczne, które reagują z elektrolitami potu, a w wyniku tej reakcji formuje się żelowy czop zatykający przewody wyprowadzające gruczołów potowych. Taki czop wymywa się stopniowo oraz jest usuwany podczas naturalnego procesu złuszczania naskórka (jeśli chcecie wiedzieć więcej --> wikipedia). 

Oczywiście po pojawieniu się na rynku dezodorantów antyperspiracyjnych ja również zaczęłam z nich korzystać i nie wyobrażam już sobie bez nich życia. Jednak fakt zatykania porów i pojawiające się od czasu do czasu doniesienia o szkodliwości związków aluminium (artykułów za i przeciw jest wiele, np. TU lub TU) spowodowały, że zaczęłam się zastanawiać nad powrotem do przeszłości i spróbowaniem naturalnego dezodorantu.


Okazało się, że nie tak łatwo taki znaleźć - sklepowe półki są całe zastawione antyperspirantami, dopiero dłuższa wizyta w Rossmannie i poczytanie składów spowodowała, że wybrałam sobie do testowania te dezodoranty:




Zapraszam Was na krótkie podsumowanie i moją opinię o każdym z nich:


1. Alterra Deo-Balsam
Dezodorant w kulce z balsamem, jego składniki aktywne to wyciąg z liści szałwi i melisy lekarskiej, ma wspaniały naturalny skład i bardzo fajny ziołowo-cytrynowy zapach. Wg producenta ma zapewnić długotrwałe uczucie świeżości przez cały dzień, jednak tak się nie dzieje. Ponieważ jest to dezodorant klasyczny --> nie hamuje wydzielania potu --> pocimy się normalnie --> mogą się pojawić mokre plamy na ubraniach. Alterra Deo-balsam maskuje u mnie zapach potu maksymalnie przez pół dnia, potem niemiły zapach zaczyna dominować nad zapachem dezodorantu, a pachy są wilgotne. Dlatego stosuję go tylko i wyłącznie w leniwe weekendy kiedy wiem, że nie będę miała nic ciężkiego do roboty, więc szanse na spocenie się są niskie.


2. ISANA MED Ultra sensitiv
Dezodorant przeznaczony do skóry wrażliwej, nie zawiera alkoholu, związków aluminium i substancji zapachowych. Wg producenta zapewnia 24-godzinną skuteczność, a jego działanie opiera się na zahamowaniu rozwoju bakterii powodujących nieprzyjemny zapach. Ładnie pachnie (podobnie do klasycznego zapachu Nivei), a w składzie ma łagodzącą glicerynę i sok z aloesu, ale też i drażniący wrażliwców Isopropyl Myristate. A jak działa? Lepiej niż Alterra Deo-Balsam, zapewnia większą suchość i stosuję go na co dzień do pracy, kiedy nie mam ważnych spotkań lub siłowni zaraz po. Przy zwiększonym wysiłku lub w stresie nie oczekujmy po nim 100% ochrony, bo klasyczny dezodorant nie ma szans w rywalizacji z antyperspirantem.


3. bebe young care soft deo balsam
Dezodorant wyjątkowo delikatny bez alkoholu, barwników i konserwantów. Wg producenta zapewnia 24-godzinną ochronę, a dzięki zawartości alantoiny można go stosować po goleniu i depilacji. Ładnie, kremowo pachnie. Powiedziałabym, że jest to dezodorant pośredni pomiędzy tymi klasycznymi a antyperspirantami: zawiera związek glinu, ale dopiero na szóstym miejscu w składzie, co od razu wyczuwamy w działaniu. Jako jedyny w prezentowanej trójki zapewnia suchość (blokuje pory) i brak zapachu potu. Nie jest aż tak niezawodny jak moje ulubione Rexony lub Dove, ale co dziennego użytku jak najbardziej OK. 


Co jeszcze lubię w klasycznych dezodorantach? Że przy wieczornym myciu mam gładką i miękką skórę pach oraz nie czuję charakterystycznej suchości i takiej "tępej" w dotyku skóry. Jest to fajna opcja dla osób o niskiej potliwości lub na dni bez wysiłku i stresu, aby nasze pachy odpoczęły od zalepiaczy i odetchnęły. 



Podsumowując:
Alterry już raczej nie kupię, na spokojniejsze dni lub weekendy przeznaczę Isanę Med, na co dzień bebe young care. Do zadań specjalnych używam zamiennie antyperspiranty Rexony lub Dove. 




Pozdrowienia i mam nadzieję, że chociaż trochę przekonałam Was do używania dezodorantów, a nie tylko antyperspirantów :)


17 komentarzy:

  1. Ten z Isany u mnie też się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam wielu dezodorantów bez aluminium, ale praktycznie nic nie dają w akcji...
    No cóż..;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, ich działanie jest po prostu inne...

      Usuń
  3. Próbowałam się przerzucić na super naturalny Sanoflore, jednak nie spełnił moich oczekiwań. Może tez spróbuję bebe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak u mnie super naturalna Alterra, spróbuj tego bebe, jest całkiem OK

      Usuń
  4. Ja zaczynam testy ałunu jak dotąd sprawdza się bardzo dobrze.
    Zawsze wybierałam antyperspiranty bo dezodoranty nie dawały mi 100% ochrony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jeszcze ałunu nie testowałam, ciekawa jestem efektów u Ciebie

      Usuń
  5. U mnie poza blokerami nic nie zmniejszało pocenia, należę do osób, które przy każdej okazji się pocą. Tak mam i już, niezależnie od wieku, wagi, stanu zdrowia, stresu. Pomaga picie szałwii, ale trzeba w nim robić przerwy...

    Od kilku lat na co dzień używam ałunu i paradoksalnie pocę się nieco mniej. Antyperspiranty tak jak Ty zostawiam sobie na ważniejsze okazje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mojemu koledze na nadmierną potliwość lekarz zalecił picie herbatki z pokrzywy - może szałwię mogłabyś wymieniać na pokrzywę (przyda się na włosy :))

      Usuń
    2. Pokrzywa u mnie nie wpływa na potliwość, ale dziękuję za radę. :) U mnie to genetyczne jest, moje rodzeństwo ma tak samo. Często jest mi niezręcznie, a czasami po prostu śmiesznie (na przykład klientka w salonie kiedyś się mnie zapytała, czemu chodzę na zaplecze polewać się wodą) :) Jedno co dobre, to że mój pot nie ma zapachu. Są tacy, co spocą się odrobinę i zapach jest nie do zniesienia.

      Usuń
  6. Fajnie, że o tym napisałaś, bo pomimo że teoretycznie od dawna "rozumiałam" różnicę, to nigdy do końca nie wiedziałam co i jak. Teraz wiem :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się podłączam, niby wiedziałam, ale zawsze dobra powtórka jest potrzebna :)

      Usuń
  7. w rossmanie jest jeszcze jakiś anty w kulce z dodatkiem ałunu, czaję się na niego ale nie chcą zrobić przeceny, cena regularna to 16 zł więc tak sobie. Alterra też się u mnie raczej nie sprawdziła, ałun na zimę jest OK ale też na spokojniejsze dni, miałam też Dove jakąś delikatniejsza wersja bez parabenów, zapachów itp za to z drażniącym konserwantem i był taki sobie, w upały się nie sprawdził ale w pozostałe dni i owszem

    OdpowiedzUsuń
  8. Spróbuję tego bebe, a co do alterry chciałam go sobie kupić, ale odłożyłam na półkę i widzę, że dobrze zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Używam tylko Alterry w spreju i kulce, przecieram tez pachy herbatą zieloną. Jest jesień więc nie pocę sie mocno,ale latem postawiłabym na coś mocniejszego.

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo ciekawy post, jakoś wcześniej nie zwracałam uwagi na dezodoranty, chyba też się za takimi klasycznymi rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger