Aktualizacja włosowa: miesiąc z olejowaniem skalpu BioBhringraj i pytania do Was

Czas leci i od ostatniego posta z aktualizacją minął już ponad miesiąc. Co działo się podczas tego miesiąca?

1. Postanowiłam zrobić przerwę od codziennego picia pokrzywy i glutka lnianego, łykałam jedynie tran, cynk i spirulinę w kapsułkach. Nie był to jakiś specjalnie przemyślany plan, a jedynie wykorzystanie tego, co już miałam w domu.  

Tu pojawia się moje pierwsze pytanie: Jaki suplement diety typu włosy, cera, paznokcie Wam rzeczywiście pomógł? Chciałabym się jakoś wewnętrznie wspomóc, ale wybór w aptekach jest ogromny i szczerze mówiąc to nie wiem, co warto kupić. 


2. W miarę regularnie olejowałam skalp. Skąd ten pomysł? Ano w moich indyjskich zapasach czekała na dokończenie połowa olejku Biotique Bio Bhringraj. Olejek ten należy wcierać w skórę głowy, aby pobudzić je do wzrostu, wzmocnić, zahamować wypadanie, zmniejszyć łysienie i swienie. Poza tym, jak opowiadały mi koleżanki z biura w Chennai, w Indiach olejowanie polega głównie na wcieraniu ciepłych olei w skalp, a ewentualną resztkę wciera się w długość włosów. Postanowiłam więc sprawdzić to na sobie. 

Skalp olejowałam na noc przed porannym myciem, czyli co dwa dni. Olejek przelewałam do buteleczki z pipetką, którą nakładałam go na przedziałek i wmasowywałam delikatnie opuszkami. I tak przez całą głowę, przedziałek po przedziałku. Jak olejek dobijał już dna, to mieszałam go z olejkiem rycynowym (w stosunku ok. 1:4 rycyna - bhringraj) lub wyciskałam do niego rybkę GAL. 

Olejek ładnie, cytrusowo pachnie, ma jasno-żółty kolor, lekką konsystencję, łatwo go było nakładać. 

3. Po naolejowaniu skalpu nakładałam olej też na długość, ale używałam głównie lnianego (na sucho lub na mokro), gdyż bazą olejku Bio Bhringraj jest olej kokosowy, który powoduje wielki puch na mojej głowie. Tak naolejowana szłam spać, rano na ok. 45 nakładałam na włosy maskę Biovax i całość zmywałam szamponem tureckim z Planeta Organica i jako d/s używałam odzywki Aleppo z PO. Od czasu do czasu używałam Garniera cytrynowego i żółtej odżywki z olejkami. 


4. W międzyczasie zafarbowałam włosy naturalną farbą Biokap Nutrikolor Delicato, o czym mogłyście poczytać i zobaczyć zdjęcia w tym poście.


Jakie efekty przyniosła taka olejowa pielęgnacja?

- przyrost 1,60cm - znowu :) dokładnie taki sam jak miesiąc wcześniej!
- zwiększone wypadanie włosów - stawiam na olejowanie skalpu i trzymanie oleju całą noc jako przyczynę tego zjawiska
- zwiększone przetłuszczanie - normalnie na drugi dzień po myciu mogłam jeszcze spokojnie wyjść do ludzi, a przez ostatni  miesiąc na drugi dzień miałam już tłustawe włosy przy nasadzie rano, a wieczorem - wstyd powiedzieć, taki tłuszcz...
- ogólnie poprawiająca się kondycja włosów mniej więcej do połowy długości, tradycyjnie końcówki spuszone.


Tak wyglądają moje włosy tego samego dnia po myciu (zdjęcie w sztucznym świetle, nie oddaje dobrze koloru):


Mimo olejowego serum, maski marokańskiej z Planeta Organica, wtarcia silikonowego serum olejowego z Gliss Kur - końce i tak są spuszone.


A tak wyglądały na drugi dzień rano:

Mniej puchu, ale ta fryzura moja jest taka jakaś nijaka :) Nie układa się ładnie, każdy włos w inną stronę, za dużo cieniowania, a wieczorem włosy już tłuste i klapnięte :(

Moje drugie pytanie - co zrobić, żeby końce się tak nie puszyły? Nakładanie silikonów - nic nie daje, wtarcie olejku z Alverde - nic nie daje, najlepszy efekt (choć nie idealny) daje użycie żółtej odżywki Fructis jako b/s. Możecie polecić jakieś inne odżywki, maski, domowe sposoby? Czy to możliwe, żeby silikony puszyły włosy, zamiast je wygładzać? A może to olej arganowy? Znajduje się w większości używanych kosmetyków, ale jeszcze nie słyszałam, żeby na kogoś tak działał...

W planach mam odejście trochę od tak dużej ilości olei, włączenie do stosowania zestawu szampon + odzywka + lotion Seboradin z żeń-szeniem dla włosów zniszczonych na zmianę ze stosowanym już zestawem z Planeta Organica, oraz używanie wcierki - w szafce czeka Jantar (nowy) i woda brzozowa. Powoli tez muszę zafarbować włosy, Color&Soin już kupiony.


Dajcie znać co sądzicie, jakie macie pomysły, rady?  


Pozdrowienia!



PS
całego posta przygotowałam w niedzielę, natomiast w poniedziałek mżawka i wilgotna pogoda wyczarowały na mojej głowie to:
Nie bez znaczenia jest fakt, że głowa rano umyta Seboradinem żeń-szeniowym + odżywka d/s + spryskanie lotionem, wszystko z tej serii sprawiło, że włosy były mega lekkie i miękkie. Wyglądam jak wkurzony Chopin...


15 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tym produktem, miałam olej Bhingray, ale z innej firmy - ten hinduski o powalającym zapachu. Tylko ja go używałam do zapobiegania wypadaniu włosów, więc zdziwiło mnie, że Tobie zaczęły bardziej wypadać. Może naprawdę nakładasz go na zbyt długo? Mnie wystarcza godzina z olejem na głowie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myję włosy rano, stąd i nakładanie oleju na noc, ale po tym miesiącu doszłam do wniosku, że to jednak przesada. A ten olejek bardzo ładnie pachnie!

      Usuń
  2. Przetłuszczanie może przyspieszać szampon turecki, na mnie tek działa.
    Co do puszenia: niedawno eksperymentowałaś z żółtkiem, może to proteinki? Polecam zastosować metode Lagoeny: eliminować kosmetyki po jednym, żeby przekonać się, co jest przyczyna. Mam zupełnie inne włosy niż Ty, ale puszył je olej lniany, arganowy pięknie wygładza. Ogólnie nie mam za bardzo problemu z puszeniem się, więc nie poradzę nic mądrego; to może być cokolwiek i nic poza eliminacją chyba Ci nie pozostaje.
    Z suplementów sto lat temu, bo przed ciążą działał na mnie Vitapil, reszta średnio nie licząc drożdży. Zdrowa dieta znacznie lepiej wpływa na włosy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że w ramach walki o zdrowsze włosy przesadziłam z ilością olei - w szamponie tureckim i odżywce z Aleppo jest ich dużo, plus olejowanie skalpu i długości... Żółtko nie - dwa razy zrobiłam z nim maskę, a z puszeniem walczę już dłuższy czas

      Usuń
    2. Może być i tak, w końcu oleje są hydrofobowe. :) Wyszoruj SLS-em i zrób im nawilżający tydzień. :) Aloes, gliceryna, banan, miód, cukier. Może to też zioła? Takie kombo: oleje i zioła = puch?

      Usuń
  3. Mam zupełnie inne włosy, więc nie jestem w stanie Ci nic podpowiedzieć. U mnie na skalp najlepiej działa Sesa, ale nie zauważyłam aby przetłuszczała (a naturalnie mam do tego tendencję) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie indyjskie kosmetyki do wlosow, bo wlosy tamtejszych kobiet sa piekne i jakos ogolnie mnie to przekonuje, nawet jesli to genetyka, a nie kosmetyki :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja długo bałam sie olejowania włosów bo wypadały strasznie po tym, od jakiegos czasu znow probuje i jest inaczej- przede wszystkim zostawiam skalp w spokoju smaruje tylko Jantarem, a włosy olejem na sucho tylko długość, na mokro tez wypadaly bardzo. A moje ostatnie odkrycie to DeBa balsam,którego uzywam jak odzywkę na 20-30 min i włosy są ładnie wygładzone miekkie i lsniące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DeBa to ta nowość z Biedronki, dobrze kojarzę?

      Usuń
  6. muszę też wziąć sie poważnie za olejowanie i wcierki

    OdpowiedzUsuń
  7. ładne włosy - grube :) ja używam olejku kokosowego - polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz ładne włosy. Ostatnio używam nowej wcierki Jantar - już prawie 3 tygodnie i oszałamiających efektów nie widzę. Jak skończę kurację Jantarem, to spróbuję wody brzozowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się tego trochę obawiam - wiele dziewczyn pisze, że ten nowy jest słabszy w porównaniu do poprzedniej wersji

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger