Żółtkowa maseczka naszych babć i kilka słów o fotografowaniu włosów

Moje włosy nie lubią za bardzo protein - po keratynie, masce Kallos Latte, po L-cysteinie mam na głowie miotłę, włosy suche i sterczące we wszystkie strony świata :) Postanowiłam jednak spróbować tradycyjnej maski wg receptury naszych babć - przecież babcie nie mogły się mylić, prawda?


W miseczce wymieszałam 1 żółtko, 1 łyżkę oliwy z oliwek, 1 łyżeczkę oleju rycynowego i 1 łyżeczkę soku z cytryny. Mieszankę nałożyłam na suche włosy, trzymałam godzinę pod czepkiem i ręcznikiem, podgrzewałam suszarką. Po godzinie z trudem zmyłam maskę z włosów przy pomocy Facelle - włosy były bardzo sklejone, twarde, a po umyciu mega sztywne. Jako odżywkę d/s nałożyłam na minutę Fructis Oil Repair, która je zmiękczyła i spłukując ją czułam, że włosy stały się gładkie i śliskie. Ponieważ był weekend pozwoliłam im wyschnąć naturalnie, nie nakładałam już nic wygładzającego b/s (żadnych jedwabi, żadnych silikonowych olejków), chciałam zobaczyć jaki efekt dało jajko na mojej głowie. 

Do czego zmierzam i co jest tak właściwie celem tego posta? Zobaczcie na zdjęcia poniżej:

maseczka babuni

1. W pierwszym rzędzie mamy 2 zdjęcia zrobione od razu po wyschnięciu, przy oknie, bez lampy, dzień był dość pochmurny. Kolor wyszedł taki ciemny, ponury, a włosy są spuszone i mimo, że w dotyku bardzo miłe i miękkie - wyglądają okropnie.

2. Rząd środkowy: Ponieważ tak brzydko wyglądały, to całe popołudnie przechodziłam w kitce. Wieczorem po zdjęciu gumki moja fryzura prezentowała się już dużo lepiej (nie licząc śladu po gumce of kors :)), prawie zniknął puch, włosy błyszczały. Zdjęcia z tego samego dnia, z wieczora, zrobione bez lampy, w łazience, gdzie mam oświetlenie halogenowe o zimnej barwie. Kolor jakby żółty, musztardowy, wyglądają jak włosy innej osoby.

3. Ostatni rząd: włosy po nocy, przeczesane palcami, wciąż bardzo śliskie, miękkie, miłe w dotyku. Zdjęcie przy oknie, z naturalnym oświetleniem, najlepiej oddaje mój prawdziwy kolor. Widać, że końce są zniszczone i suche szczególnie na cieniowanej, wierzchniej warstwie, ale jajeczna maseczka pięknie je wygładziła i nabłyszczyła. 

Oczywiście Ameryki nie odkryję pisząc, że oświetlenie ma gigantyczny wpływ na to, jak finalnie wygląda nasze zdjęcie. Dla mnie dużym szokiem jest porównanie zdjęć łazienkowych z tymi porannymi (drugi vs trzeci rząd = musztarda vs kasztan), przestaję więc fotografować się w łazience i zwracam uwagę na ilość światła. Sztuczne światło zazwyczaj przekłamuje kolory, ale jeśli mamy dobry aparat i wiemy, czy żarówki mamy w tonacji ciepłej, czy zimnej, możemy to skorygować. Niestety, nie każda z nas posiada taki sprzęt a i jego obsługa może być dla wielu wyższą szkołą jazdy ;)).

~~~~

Macie może jakieś pomysły, co zrobić, żeby po zmyciu maski jajecznej włosy od razu wyglądały jak te z trzeciego rzędu? Nie wiem skąd ta różnica, bo właściwie nic z nimi nie robiłam. Po nocy są wręcz piękne (jak na moje możliwości ;)), a zazwyczaj bywa odwrotnie. Chciałabym, żeby wyglądały tak od razu :) Czy jak w każdy weekend będę stosować maskę jajeczną to nie będzie za dużo?


24 komentarze:

  1. Musze wypróbować te maseczkę z żółtka, w taką pluchę będzie wieczorami czas na eksperymenty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W każdy weekend może być za dużo. Za to myślę, że efekt taki jak chcesz uzyskasz po masce jajecznej nakładając odżywkę nawilżającą, a dopiero po jej spłukaniu emolientową. Włosy po czasie wyglądają lepiej, bo nabrały wilgoci z powietrza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź, tak zrobię (z tymi odżywkami) następnym razem

      Usuń
  3. robię czasem tą maskę, mi się zdaje, że po nocy włosy przestają byc tak na puszone, jak chwilę po wyschnieciu i dlatego taki efekt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie niekoniecznie, stąd moje zdziwienie

      Usuń
  4. Łał, różnica rzeczywiście jest ogromna, zarówno w kolorze jak i w wyglądzie włosów.
    co do tego, czy może być za dużo, to uwazam, że tak- w końcu jajko to proteiny.
    A z kolei ja tak mam ze wszystkimi prawie zabiegami/kosmetykami: pierwszego dnia, zaraz po umyciu i wysuszeniu jest siano, ale na drugi dzień jest wszystko okej. Myślę, że to po prostu łuski się domykają w jakimś szaleńczo wolnym tempie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeszcze nie raz zastosuję tę maskę, może raz na 2 tyg lub 1 na miesiac, muszę poeksperymentować, bo efekty są tego warte

      Usuń
  5. Nigdy nie stosowałam maski jajecznej... troche mnie ona obrzydza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, jajko czuć, ale efekty mi to wynagradzają!

      Usuń
  6. wyobraź sobie, że tę maseczkę (na samym początku włosomaniactwa) robiłam 2 razy w tygodniu, a mojje włosy nie znoszą protein !!! miotła na głowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dawałaś włosom czadu ;))) ja tak kiedyś namiętnie kreatynę stosowałam, z podobnym efektem!

      Usuń
  7. muszę wypróbować ten przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jeśli nie przeszkadza ci zapach jajka

      Usuń
  8. u mnie nie sprawdza się ta maseczka i nie mogę znieść jej zapachu :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Włosy po nocy wyglądają świetnie. Takie błyszczące i mięsiste!

    Dla mnie ciężko znieść zapach jajka, ale jakoś sobie z tym radzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje włosy nie przepadają za tą maseczką.. Próbowałam przeróżnych kombinacji i niestety chyba po prostu nie lubią protein z jajek :c
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie właśnie tak jest - moje nie znoszą keratyny, najważniejsze to odkryć co im się podoba, a co nie :)

      Usuń
  11. Nie nie próbowałam, na szczęście służą mi sklepowe specyfiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się cieszę, że spróbowałam, bo efekt mi się bardzo podoba :)))

      Usuń
  12. raz tylko nałożyłam jajo na głowe i nie bardzo mi sie spodobalo. dużo babraniny z tym, a efekt nie byl powalający... jesli chodzi o robienie zdjec to mam z tym mega problem, musze radzic sobie komorką, a przy pochmurnej jesiennej pogodzie to wyzwanie stalo sie jeszcze trudniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z komórką mam to samo, żeby wszystko dobrze wyszło ok, to światło musi być już naprawdę perfect!

      Usuń
  13. Znam ten sposób ale nie stosowałam go jeszcze na swoich włosach. Widać że włosy lepiej wyglądają po tym domowym zabiegu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecam wymienić oliwę z oliwek na łyżkę ulubionej maski do włosów, mam nadzieję że włosy będą wyglądać jak
    " z trzeciego rzędu" :-) a nie osłabi to ani trochę działania protein z żółtka.
    Sama już od roku nakładam podobną maseczkę za radą wiedźmy:
    1 żółtko
    1 łyżeczka oleju rycynowego
    1 łyżeczka soku z cytryny
    1 kopiasta łyżeczka miodu
    1 łyżeczka ulubionej maseczki do włosów (tu można dawać więcej, jeśli ma się tak gęste i grube włosy jak ty to proponuje łyżkę)
    Efekty jak dla mnie rewelacyjne, z tym że ja mam bardzo, bardzo cienkie i delikatne włosy. Dzięki niej wydaje się że jest ich więcej, są odżywione, pogrubione, usztywnione, a ja szczęśliwsza :-)


    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger