Moje wielkie letnie denko

Wakacyjne denko wyszło jak na mnie całkiem duże, opakowania nie mieściły się już w szufladzie, więc najwyższy czas pokazać Wam co zużyłam:





~~~~~~~~~~


1. Ruska Bania maska kefir i chleb żytni - okazała się za słaba na moich zniszczonych włosach, ale pięknie wygładzała zdrowe włosy mojej córki, dając super połysk. Może kupię, jak pozbędę się zniszczonych końców. 

2. Henna Khadi orzechowy brąz - no jak na razie nie zaprzyjaźniłyśmy się, moje hennowanie jakoś nie wyszło (klik, klik), a resztki proszku zużyłam do glossów (klik, klik). Nie wiem czy kupię - chociaż czytając o hennie u Was nachodzi mnie ochota, żeby spróbować jeszcze raz. 

3. Maska Gloria - praktycznie w całości zużyta do hennowych glossów, solo raczej nie zachwyca. Nie kupię.

4. Odżywka Chantal Intensis Moisture - silikonowa (amodimethicone na trzecim miejscu w składzie), lekka odżywka, idealna na gorące lato, stosowana regularnie i nie zmywana SLS-em obciąża i robi przyklap, ale w wysokich temperaturach zdała egzamin. Kupię ja wiosną, żeby mieć ochronę przed upałami w przyszłym roku.

5. Biovax maska do włosów słabych i ze skłonnością do wypadania - polecona mi przez kosodrzewinę79 (dziękuję!!!); nakładałam ją na naolejowane włosy i uważam, że ten duet pomógł im w powrocie do formy! Kupię na pewno, ale jak skończę inne maskowe zapasy.

6. Woda brzozowa - nie dała jakichś ekstra rezultatów, nie zauważyłam ani lepszego przyrostu, ani mniejszego wypadania. Nie kupię, mam już wcierkę od Babuszki Agafii, a i Jantar czeka w kolejce.

7. Szampon dermatologiczny do włosów tłustych, receptury Babuszki Agafii - kupiłam go w grudniu 2012 i dopiero teraz się skończył, bardzo gęsty i wydajny, dobrze myje i przedłuża świeżość włosów. Buteleczka z wielkim otworem jest trochę nieporęczna, więc dobrze go sobie przelać do innego opakowania. Wrócę do niego, ale najpierw muszę skończyć kilka innych szamponów z SLES-em, które jeszcze mam. 


 ~~~~~~~~~


1. Olej jojoba z ecospa.pl - używałam go do twarzy w połączeniu z żelem hialuronowym, ale spowodował zwiększoną ilość zaskórników, zużyłam go więc do olejowania włosów, ale i tu mnie nie zachwycił, wolę olej lniany lub sezamowy. Nie kupię.

2. Balsamik do ciała Dr Irena Eris - bardzo fajny, ładnie pachnący i o lekkiej konsystencji balsam, o ciekawym składzie. Ten przywędrował do mnie z hotelu Eris, nie wiem czy można go kupić w pełnowymiarowym opakowaniu, jeśli tak to pewnie w salonach Eris.

3. Hydrolat z kwiatów pomarańczy gorzkiej z ZSK - zużyty do toników produkcji własnej oraz do maseczek glinkowych, dziwnie pachnie - trochę jak stara woda kolońska. Nawilża i łagodzi, nie kupię ponownie ale tylko dlatego, że chciałabym wypróbować inne hydrolaty.

4. Glinka zielona i żółta Cattier - używałam ich do tradycyjnych glinkowych maseczek, czasem w połączeniu ze spiruliną. Pięknie wygładzały i uspokajały trądzikową cerę, oczyszczały pory. Szkoda tylko, że ja nie stosowałam ich zbyt regularnie. Kupię ponownie.

5. Krem na noc Tołpa dermo face sebio - fajny kremik, ale za słaby jak dla mnie, trochę się zawiodłam, zapraszam do recenzji.

6. Odżywczy krem do rąk Garnier - ma bardzo lejącą konsystencję, co mnie zdziwiło, ładnie pachnie, dobrze się wchłania, ale jakiegoś super odżywienia nie zauważyłam. Ot taki sobie krem z drogerii.

7. Krem pod oczy Biotique Bio Almond - przywieziony z Indii (za ok. 12zł), dość gęsty i tłusty, dlatego nadaje się tylko na noc, dobrze odżywia i nawilża. W polskich sklepach internetowych widziałam go kiedyś za zawrotną cenę ok. 60zł, której na pewno nie jest wart! Wspominałam o nim tutaj.

8. Dezodorant bebe young care - ponieważ składnik blokujący pory (sól aluminium) jest w nim dopiero na szóstym miejscu (a nie na trzecim, jak zazwyczaj) nie jest tak skuteczny jak inne antyperspiranty, jednak na spokojne dni bez stresu i sportu się nadaje. Kupię.

9. Krem do rąk Isana z limitowanej serii masło shea i kakaowe - na początku byłam oczarowana zapachem, ale potem tak mi obrzydł, że nie mogłam już stosować tego kremu (podobnie mam z balsamem z tej serii). Nie kupię.

10. Spriluina z ZSK - świetny składnik do maseczek na twarz oraz do domowych masek na włosy, ma cudowne właściwości, bogata w witaminy, aminokwasy, minerały, enzymy itd. Mi służyła super na twarz, gorzej z włosami - tu trzeba jej używać w małych ilościach. Kosztowo znacznie lepiej wychodzi, gdy się ją kupuje w sklepach zielarskich lub ze zdrową żywnością. Ja mam jeszcze wielki zapas, więc na razie nie kupuję.

11. Potrójny kwas hialuronowy 1,5% z ZSK - mój podstawowy półprodukt, moje must have! Dodawałam go do masek, szamponów, balsamów do ciała, toników, kremów do rąk, zwiększa wówczas ich nawilżające właściwości, bez żadnych efektów ubocznych. Już kupiłam następną buteleczkę.


~~~~~~~~


1. Próbki podkładu Everyday Minerals w dwóch różnych formułach - raczej nie kupię pełnowymiarowego opakowania, szału nie robią, słabo kryją i matują tylko przez pół dnia. Szkoda, bo bardzo się na niego napaliłam.

2. Tusz Max Factor 2000 Calorie - świetny tusz, ładnie pogrubia, bardzo trwały, nie osypuje się, wydajny. Nie lubię w nim tego, że na początku używania szczoteczka jest bardzo oblepiona tuszem, musiałam ją wycierać o brzeg opakowania, bo inaczej nie dało się pomalować. Mam już następny tusz z Maybelline i on nie ma tego efektu. Nie kupię.


~~~~~~~~

Jest to moje największe denko, bo z 2 miesięcy. Widać po nim, że skupiłam się na włosach, a najmniej na malowaniu - wszystko przez pogodę. Wracam też do planów denkowych, ale o tym w następnym poście. A jak u Was zużycie wakacyjne?


22 komentarze:

  1. u mnie henna khadi się nie sprawdziła, także też nie zaprzyjaźniłyśmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że to nawet mnie ucieszyło? Cały czas myślałam, że to ja jedna taka dziwna co się z henną nie lubi, podczas gdy wszyscy dookoła zachwyceni :)

      Usuń
  2. spore denko. Moje denka są malutkie ale najbliższe już wypadnie dużo lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo duże denko, ja właśnie zaczynam kuracje z wodą brzozową ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie sporo tego:) Miałam jedynie krem do rąk z Isany i tusz 2000calorie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. w tym miesiącu również skończyłam tusz 2000 kalorii ;) Widzę też mój ukochany krem do rąk z Isany ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Duże denko :) Żadnego z tych kosmetyków jeszcze nie używałam, mam Glorię, ale cierpliwie czeka na swoją kolej. Ciekawa jestem tego Biovaxu, może kiedyś też wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biovaxa bardzo polecam, super emolientowa maska.

      Usuń
  7. Szampon do włosów przetłuszczających się bardzo mnie zainteresował.
    Moje niestety mają do tego skłonność, więc na pewno się za nim rozglądnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Biovaxa, a Glorię pewnie niedługo wypróbuję, widziałam ostatnio w Astorze. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. taka sama woda brzozowa czeka na swoją kolej (za ok 1,5 tygodnia)....szkoda, że się nie sprawdziła ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś u mnie nie zadziałała, teraz wcieram serum przyspieszające porost od Agafii i widzę efekty

      Usuń
  10. ooo jak miło :) dobrze, że maska się sprawdziła

    a z henny nie rezygnuj, musisz być cierpliwa, aby nie robiła ona takiego przesuszu dodaj dwie łyżki glinki ghassoul (ja swoją zawsze kupuję na wagę w sklepie leyla.pl) i 3 maski bez silikonów, za pierwszym razem zastosowałam samą hennę i efektem byłam przerażona, ale późnej było już tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Pierwsze słyszę o dodawaniu glinki do henny! Czy glinka nie będzie wzmagać wysuszającego działania henny? Zastanawiam się też nad maską - wtedy za pierwszym razem dałam chyba któregoś Biovaxa i nie wiem, czy jak na dodatek do henny nie była to zbyt emolientowa maska. Chodzi mi o to, że zablokowała kolor i dlatego nie było efektów..?

      Usuń
    2. OK, juź sobie doczytałam o dobroczynnym działaniu glinki ghassoul na włosy!

      Usuń
  11. Denko na maxa!

    Ta maska Biovax mnie już kusi od jakiegoś czasu i jak będę w Polsce to się chyba skusze :)


    Całuski

    OdpowiedzUsuń
  12. zaszalałaś :)
    uwielbiam spiruline!

    OdpowiedzUsuń
  13. Spore denko, a ja jeszcze z niego nic nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też kiedyś lubiłam biovax'a do wypadających, a teraz jakoś włosy się zbuntowały..
    Z kolei na glorię i tak mam ochotę :) I podziwiam Denko, jest ogromne!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger