Moja kolekcja półproduktów cz. 1 - lodówka

Ponieważ od czasu do czasu chwalę się własnoręcznie zrobionymi kosmetykami pokażę Wam dziś z czego je robię - a mianowicie moją kolekcję półproduktów. Ponieważ post byłby za długi podzieliłam go na dwie części - pierwsza z nich dotyczyć będzie kosmetyków przechowywanych w lodówce, druga - tych z szafki. 


Cały zbiór przedstawia się tak:



Półprodukty, które wymagają przechowywania w niskiej temperaturze to masła i oleje oraz mleczka i inne dodatki do kremów. Masło Karite (shea) Nilotica oraz olej kokosowy kupiłam w EcoSpa z myślą ukręcenia jakiegoś balsamu do ciała. Po roztopieniu w zlewce zmieszałam je z żelem hialuronowym, jednak zbyt duża ilość żelu spowodowała, że balsam się nie udał... Oba te produkty nadają się świetnie na balsamy do ust, które zimą będą bardzo przydatne.


Masło shea i masło kakaowe były moimi pierwszymi zakupami w ZSK - nie znałam się jeszcze za bardzo i nie zauważyłam, że kupuję wersje rafinowane. Wielkie było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że moje masło kakaowe jest bezzapachowe..! Oleju arganowego i oleju z pachnotki używam do kremów, a argan dodatkowo do zabezpieczania końcówek włosów i czasami solo pod oczy. O bazie kremowej bez gliceryny już wspominałam kilka razy, jest moim ulubieńcem jeśli chodzi o przygotowanie własnego kremu, po prostu należy do niej "wmieszać" odpowiednie składniki i już.



Kwas migdałowy pojawiał się już kilka razy na blogu - zrobiłam z nim tonik, a zimą robiłam peelingi 20%. Zamiast płacić 100zł za zabieg z kwasem migdałowym u kosmetyczki robię go sobie sama, a pudełeczko z kwasem kosztowało mnie 7,50zł! Antyzmarszczkowe składniki do produkcji kremów to Liposomy do cery dojrzałej - Ceramid 6 + pochodna hydroksyproliny oraz Vitasource ogólnie mówiąc mają zapewnić, że moja cera będzie gładka jak pupa niemowlaka :) a Ekstrakt przeciwtrądzikowy ma zapewnić czystą skórę bez zanieczyszczen. Mleczko pszczele oraz mleczko winogronowe nadają się zarówno do twarzy, jak i do włosów (bogate w aminokwasy, węglowodany, proteiny) np. jako dodatek do mgiełek. Hydrolizowana keratyna średnio spodobała się moim włosom, może jak będą już mniej zniszczone to kilka kropli keratyny jako dodatek do maski będzie im służył? Olej jojoba stosowałam do produkcji błyszczyków - wystarczy wymieszać go z olejem rycynowym i pigmentem z kolorowka.com i mamy własny błyszczyk! 



Kosmetyki pochodzą ze sklepów:



Pozdrowienia!

19 komentarzy:

  1. Całe magiczne zapasy...
    Mleczka pszczelego chętnie wypróbowałabym na włosy :)

    Hydrolizowana keratyna jakoś nie daje żadnych efektów na moich włosach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, dawno nic nie robiłam z mleczkiem pszczelim, muszę to nadrobić!

      Usuń
  2. Spora kolekcja :) Ale zdjęcia to są super, takie jak z bajki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, dziękuję, bardzo mi miło!

      Polecam bezpłatny programik online do edycji zdjęć: http://pixlr.com/express/

      Usuń
  3. Ja ostatnio też zakochałam się w półproduktach i może jeszcze sama nie tworzę kosmtyków, ale zamierzam w przyszłości to robić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zacząć od ulepszania półproduktami gotowych kosmetyków, a dopiero potem robić swoje własne kosmetyki.

      Usuń
  4. Ale masz cuda! Fajny wpis! ;-D

    W sumie większość z tego powyżej też miałam albo jeszcze mam, ale i tak - lubię.

    OdpowiedzUsuń
  5. moje zapasy są juz na wykończeniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje jak widać nie, muszę trochę popracować nad ich wykończeniem!

      Usuń
  6. O kurczę, pokaźnie widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejejej, ale dużo tych półproduktów! Masła kakaowego zazdroszczę, sama pewnie niedługo zakupię, ale w wersji nierafinowanej :)
    A co do keratyny, to może po prostu Twoje włosy nie lubią jej. Moje ją lubią, ale one z kolei ogólnie uwielbiają proteiny(ale też są wybredne, bo np. protein jajka już nienawidzą).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale masz tych rzeczy, zazdroszczę :) !

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger