Kremy produkcji własnej - jak się spisują?

Chyba przez te upały, które moja tłusta cera źle znosiła, naszło mnie w środku lata na zrobienie sobie 2 kremików - w zamierzeniu miał to być krem na dzień i krem na noc, lekki, o dobrym składzie. Zdecydowałam się na działanie antyoksydacyjne rano i antyzmarszczkowe wieczorem. Co z tego wyszło i jak sprawdziły się moje kremy możecie przeczytać poniżej.


Na dzień zaplanowałam sobie krem z kwasem α-liponowym. Dlaczego? Bo kwas α-liponowy jest bardzo silnym antyoksydantem, około sto razy silniejszym niż kwas askorbinowy - witamina C. Skutecznie chroni przed wpływem promieniowania UV i przed działaniem wolnych rodników tlenowych, rozjaśnia skórę, działa przeciwzapalnie oraz przeciwzmarszczkowo. Proces produkcji tego kremu możecie zobaczyć w TYM poście, to nic trudnego: mając gotową bazę pozostaje nam tak naprawdę wymieszanie składników. 

Na noc z kolei postawiłam na składniki przeciwzmarszczkowe, takie jak olej arganowy, ceramidy i Vitasource. Jeśli chcecie poczytać więcej o składnikach i jak ten krem robiłam - zapraszam do TEGO posta.

Oba kremy przelałam do buteleczek typu air-less kupionych w Biochemii Urody, które są niewielkie (20ml), higieniczne i bardzo poręczne, świetne na wyjazd, bo zajmują mało miejsca w kosmetyczce. Obawiam się jedynie, że po skończeniu kremu trudno będzie domyć w środku dozownik, nie da się go rozebrać na części i posiada jedynie bardzo małą dziurkę. Jeśli czegoś nie wymyślę buteleczka może okazać się jednorazowa, a bardzo bym tego nie chciała...

Jestem zadowolona z konsystencji obu produktów - jest delikatna, nie za gęsta, nie za lekka. Nie różni się wyglądem od kosmetyków kupowanych w sklepach:



Krem z kwasem alfa-liponowym stosuję rano, po umyciu twarzy mydłem Aleppo 40% i przetarciu tonikiem nawilżającym lub hydrolatem. Rozsmarowuje się bez problemu, dobrze się wchłania i nie zostawia warstwy, co jest ważne bo po nim stosuję jeszcze filtr Vichy SPF50. Twarz mam nawilżoną i gładką. Niestety nie zauważyłam rozjaśnienia przebarwień, liczyłam że kwas chociaż trochę na nie zadziała. 

Skład:
70% - baza kremowa bez gliceryny 
10% - potrójny kwas hialuronowy 1,5%
5% - olej z pachnotki
5% - skwalan
5% - kwas alfa-liponowy
5% - mleczko z czerwonych i zielonych winogron


Krem przeciwzmarszczkowy stosowałam na noc, ale powodował u mnie mocne przetłuszczanie skóry i powstawanie nowych zaskórników. Doszłam do wniosku, że 10% zawartość oleju arganowego chyba jednak mi nie służy i zaczęłam stosować ten krem tylko pod oczy, ale za to rano i wieczorem. W tej funkcji spisuje się świetnie, ładnie nawilża, ujędrnia, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. 

Skład:
70% - baza kremowa bez gliceryny
10% - potrójny kwas hialuronowy 1,5%
10% - olej arganowy
5% - liposomy dla cery dojrzałej
5% - Vitasource


Czy widzę jakieś minusy tego typu kosmetyków? Oprócz tego, że taki krem trzeba sobie najpierw zrobić, co dla mnie jest frajdą, ale wiele dziewczyn się na to nie decyduje, to minusem jest zapach, a właściwie jego brak. Nie dodałam żadnych olejków eterycznych, więc oba kremy pachną takim aptecznym mazidłem, czego za bardzo nie lubię. Następnym razem kupię jakieś fajne olejki dla zapachu i dodatkowego działania. 

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do spróbowania ukręcenia swojego własnego kremu. Chętnie służę pomocą, jeśli macie jakieś pytania. 

Napiszcie co sądzicie o takich samorobionych kremach? Jesteście za czy przeciw?


18 komentarzy:

  1. pewnie, że to lepsze rozwiązanie :) jak będę mieć kiedyś więcej czasu, to czemu nie...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze brzmi ciekawie. Może nawet skorzystam z Twojej pomocy w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm fajnie jest zrobić własny kosmetyk ale chyba jeszcze do tego nie dojrzałam ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że takie domowe kosmetyki to najlepsza rzecz pod słońcem. Wiemy co nakładamy na twarz i do tego nakładamy to, co się u nas sprawdza. Sama mam w planach zacząć kręcić, ale zrobię większe zakupy dopiero gdy sobie wszystko rozplanuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak zrobiłam, poczytałam, poplanowałam, przejrzałam ofertę sklepów internetowych i w końcu zamówiłam i zrobiłam :)

      Usuń
  5. Warto zainwestować w olejki eteryczne. Oprócz zapachu, mogą znacznie wydłużyć czas przydatności do użycia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama chyba nigdy bym ni skręciła kremu do twarzy.
    Za mało cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne kremy zrobiłaś... mi tez udalo sie zrobic prare takich z ktorych jestem bardzo zadowolona. no i swietna buteleczka, nie trzeba wkladac paluchow do srodka, ale faktycznie moze byc ciezko ja domyc, szkoda by bylo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, muszę te buteleczki dokładnie obejrzeć, może coś się da zrobić

      Usuń
  8. Kremu jeszcze nie skręciłam, ale moje pierwsze serum już tak :) Bardzo podobają mi się te buteleczki!
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gratulacje! Ja też zaczynałam od serum (z Biochemii Urody)

      Usuń
  9. Olej arganowy to olej "do zadań specjalnych". Dla skóry bardzo suchej i dojrzałej (np. 50 lat) byłby idealny. Jeśli jednak Twoja skóra nie potrzebuje aż takiego nawilżenia, wypróbuj oleje lżejsze, np. ze słodkich migdałów, brzoskwini, moreli lub zastosuj gęsty olej + lżejszy w mieszance :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, olej z pachnotki i skwalan żadnej krzywdy mi nie robią (w kremie na dzień)

      Usuń
  10. Według mnie jeśli ktoś lubi, chce, ma czas.. to co w tym złego? Przynajmniej wie, co wrzuca do środka :) Jednak ja się chyba nie odwazę sama zrobić sobie kremu- mam dwie lewe ręce!

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się w końcu zebrać i ukręcić jakiś krem sama, zamiast szukać ideału na półkach!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger