Ukręciłam sobie kremik antyoksydacyjny pod filtr, więc Wam się pochwalę :)

Jak w temacie - ukręciłam to się pochwalę :) Ale co, jak i dlaczego? Ano było to tak:

Przy zbieraniu różnych informacji o kremach z wysokimi filtrami dowiedziałam się, że cząsteczki filtra mogą powodować powstanie wolnych rodników! Tak - krem, który ma nas chronić przed fotostarzeniem może je spotęgować, bo takie składniki kremów jak: Tlenek cynku, dwutlenek tytanu, oktokrylen, Parsol 1789 pod wpływem światła mogą generować właśnie wolne rodniki.  Nie popadajmy jednak w panikę - firmy takie jak Vichy, Avene czy LRP (i inne apteczne) dodają do swoich produktów również składniki je stabilizujące i dodatkowo chroniące skórę. Jeśli nie jesteśmy pewne, czy nasz krem z filtrem takie składniki zawiera to dobrze się zabezpieczyć i użyć preparatu antyoksydacyjnego pod filtr. 


A cóż to takiego? 

Antyoksydanty, czyli przeciwutleniacze, antyutleniacze, to substancje pochodzenia syntetycznego lub naturalnego, których jak sama nazwa wskazuje głównym zadaniem jest przeciwdziałanie ‘utleniaczom’ (ang. oxidants). 
Z kolei Utleniacze (wolne rodniki) to małe, w zasadzie wszech obecne cząsteczki, które powstają także naturalnie w naszym organizmie podczas różnych metabolicznych procesów jak oddychanie. Wolne rodniki to bardzo reaktywne, czyli bojowo nastawione cząsteczki, które atakują i niszczą wszystko, co napotykają na swej drodze. Co prawda nasz organizm posiada naturalną broń do walki z nimi – tzw. fizjologiczne antyoksydanty (glutation, dysmutaza nadtlenkowa, katalaza, witamina C, E, koenzym Q10), jednak z czasem nasze naturalne systemy obronne stają się niewystarczające i dochodzi do zniszczeń komórek organizmu. źródło

Warto więc codziennie stosować preparaty zawierające antyoksydanty, szczególnie na dzień, a już najlepiej pod krem z filtrem.  Jakie składniki powinien taki preparat zawierać? Może to być witamina C, witamina E, koenzym Q10, idebenone, kwas ferulowy, kwas liponowy oraz roślinne ekstrakty bogate w polifenole i flawonoidy, np. z: soi, zielonej herbaty, czy pestek winogron. 

Ja wybrałam kwas alfa-liponowy, bo naczytałam się o jego właściwościach na kilku blogach, np. u Italiany, oraz na stronie ZSK:

Kwas α-liponowy jest bardzo silnym antyoksydantem, około sto razy silniejszym niż kwas askorbinowy - witamina C. Skutecznie chroni przed wpływem promieniowania UV i przed działaniem wolnych rodników tlenowych, rozjaśnia skórę, działa przeciwzapalnie oraz przeciwzmarszczkowo. Ze względu na swoją budowę bardzo łatwo przenika do wnętrza skóry. Kwas α-liponowy znajduje zastosowanie w kosmetykach do pielęgnacji cery dojrzałej, cery trądzikowej, dla osób narażonych na działanie promieniowania UV. reszta informacji

Po tym przydługawym wstępie teoretycznym (ale uważam, że przydatnym!) przejdźmy do praktyki. Z czego składa się mój krem:

10% - kwas hialuronowy
5% - olej z pachnotki
5% - skwalan
5% - kwas alfa-liponowy

Wykonanie jest banalne:
- najpierw gromadzę wszystkie składniki i wymyte, przelane wrzątkiem i spryskane spirytusem "narzędzia"


- przeliczam składniki na mililitry
- potem w szklanej zlewce zaczynam mieszanie - łyżeczką odmierzam bazę i do niej po kolei dokładam pozostałe składniki mieszając:



- pod koniec dodaję jeszcze konserwant (powinno go być ok. 1%)
- przekładam do przygotowanych pudełeczek:

I voila - krem gotowy!

Krem wyszedł lekki i mimo użycia 5% kwasu nic nie szczypie ani nie podrażnia.



Ładnie się wchłania, nie zostawia warstwy:


Używam go rano, pod krem z filtrem Vichy Capital Soleil.

W planach mam zrobienie kremu na noc, przeciwzmarszczkowego z drugiej połowy bazy, która mi jeszcze została. Lubię tak sobie sama wg własnego pomysłu coś ciekawego ukręcić :) Bazuję oczywiście na recepturach dostępnych na stronach sklepów z półproduktami. A jak jest u Was - lubicie? Nie lubicie?




19 komentarzy:

  1. otóż to receptury na stronie sklepu to podtsawa :D ja szampon kreciłąm ostatnio ^^ glinkowy :D fajne cudo mi wyszło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, można na ich podstawie coś samemu wyczarować :)

      Usuń
  2. boję się kręcić własne kremy, ale bardzo bym chciała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jeszcze nie próbowałam

      Usuń
    2. z gotową bazą to pestka - trzeba do niej tylko domieszać dodatkowe składniki

      Usuń
  3. Gratuluję! Wygląda świetnie, czekam zatem na jego recenzję. Ciekawa jestem kolejnego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. do mnie tez wlasnie idzie baza ta z e-naturalne i chce cos z nia ukrecic na dzien pod filtr, ale neistety nie mam wsyztskich skaldnikow co tu potrzeba :( Myslalam nad dodaniej do niej kwasu hiarunowego i jakiegos olejku, ale jeszcze nie wiem konkretnie jakiego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta baza kremowa bez gliceryny'

      Usuń
    2. kwas hialuronowy i olejek będą jak najbardziej OK, przydałby się jakiś składnik aktywny odpowiadający Tobie np. przeciwtrądzikowy, wygładzający, rozjaśniający, itp

      Usuń
  5. Zachęciłaś mnie :) chyba spróbuję coś sama ukręcić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z taką gotową bazą to jest naprawdę łatwe

      Usuń
  6. Rewelacyjny! Ja zrobiłam ostatnio coś prościutkiego - płyn micelarny;)
    pozdrawiam
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) też kiedyś myślałam nad micelem, ale jak na razie biedronkowy zagościł w mojej szafce :)

      Usuń
  7. Gratuluję. Na takie eksperymenty jestem chyba zbyt leniwa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może i ja się kiedyś odważę na takie tworzenie kremów :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie? Trochę nerwów na początek, czy aby na pewno się uda - a potem super satysfakcja!

      Usuń
  9. Ja też słyszałam własnie o tym, że trzeba stosować pod filtr coś z antyoksydantami, najlepiej z witamina C i ja osobiście zakupiłam serum, bo "najbardziej polecane było". Gdzieś też czytałam, że dodatkowo kremy nakładane pod krem z filtrem mogą zmniejszyć jego działanie ochronne przed słońcem, bo jednak warstewka na skórze zostaje, więc wybrałam serum. No i - nie mam wszystkich półproduktów potrzebnych do ukręcenia takiego kremu.
    A w ogóle to trochę Cię uspokoję- bo te lepsze kremy, tzn. droższe, sprawdzonych firm jak vichy czy lrp zawierają takie filtry bądź dodatkowo przy parsolu znajduja się takie składniki, które fotostabilizują te składniki :) Także nie ma sie chyba co aż tak bać(ja kiedys panikowałam totalnie), bbo to zagrożenie rozkładem np. parsolu istniało i istnieje, ale raczej w kremach z niższych pułek- dlatego nie warto ich kupować. A przynajmniej tak mówi moja wiedza :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger