SPF TOP5, czyli subiektywny ranking kremów z filtrem UVA SPF50 dla cer mieszanych i tłustych


Odkąd nabawiłam się przebarwień (z własnej głupoty, ale o tym niżej) poszukuję idealnego kremu z wysokim filtrem, przed którym stawiam duże wymagania:

- nie może bielić (albo przynajmniej nie za bardzo),
- musi się dobrze wchłaniać,
- nie może zapychać,
- musi rzeczywiście chronić,
- musi współpracować z makijażem, w końcu te przebarwienia trzeba jakoś zakryć.

Czyli ogólnie rozumiany komfort użytkowania powinien być wysoki - nie chcę się świecić po godzinie, czuć się jak w masce, pod którą skóra nie oddycha, a makijaż powinien trzymać się na swoim miejscu.



W swoich poszukiwaniach wypróbowałam już wiele kremów, zawsze wybierałam te do cery tłustej / mieszanej, więc zapraszam Was poniżej do zapoznania się z moim rankingiem TOP5


Zacznę jednak od odrobiny historii i przyznam się Wam do własnej głupoty, ku przestrodze:

Jakieś 5 lat temu na wiosnę zauważyłam, że coraz więcej włosów mi wypada, a paznokcie rozdwajają się na potęgę. Niewiele myśląc wybrałam się do apteki i kupiłam Merz Special - drażetki na piękne włosy, cerę i paznokcie. Zaczęłam łykać wg ulotki. Mniej więcej w tym samym czasie - przypominam: wiosna - wpadłam na genialny pomysł, że skoro robi się coraz cieplej i zdejmujemy grube, zimowe ubrania, to może wybiorę się ze 2-3 razy na solarium, żeby się trochę opalić. Dodam, że wcześniej nigdy nie chodziłam na solarium, ale właśnie wtedy postawiłam "zadbać o siebie" w ten sposób. Poszłam może ze 3 razy, zaczynając od 5 min, ten 3-ci raz 10 min. Wszystko OK, opaliłam się delikatnie, nie chciałam przesadzić. Po jakimś czasie opalenizna zaczęła schodzić, ale nie cała - na czole została wielka plama, po jednej na policzku i jeszcze trochę na brodzie! Zaczęłam szukać w internecie (rychło w czas!) i wyczytałam, że specyfiki na paznokcie/włosy są zazwyczaj fotouczulające i zawsze powinna towarzyszyć im wysoka ochrona przeciwsłoneczna!!! Ile się nawalczyłam z przebarwieniami to moje, temat na obszerny post o kwasach, laserach, zabiegach, złuszczaniach itp. itd., a i tak każdego lata chwila nieuwagi powoduje wzmocnienie się wybielonych zimą plam. Tak - z przebarwień się nie wyleczymy, nawet słynny zabieg Cosmelan tylko nas wybieli, ale skłonność do przebarwień zostaje, więc bez filtra ani rusz.



Dosyć jednak historii, zaczynamy ranking - od najsłabszego, do najlepszego:


Numer 5:




Nie jest dostępny w sprzedaży w Polsce, jest to ponoć produkt przeznaczony na rynki azjatyckie, ja kupiłam go na lotnisku w Doha. Można go kupić na allegro (23-35zł z dostawą), tubka ma 30ml. Nie bieli, konsystencję ma lekką, ale mimo to pozostawia na twarzy lepką, tłustą warstwę. Warstwa się nie wchłania, twarz się świeci, a użycie pudru mineralnego lub primera powoduje powstanie maski. Mam wrażenie, że skóra pod nim się dusi, męczę moją tubkę i tylko czekam na moment kiedy będzie pusta.




Numer 4:


Zużyłam dwa opakowania, filtr jest lekki, konsystencja płynna, nie bieli, dobrze się wchłania, nie zostawia warstwy na twarzy, jednak jego działanie matujące było zbyt słabe jak dla mnie. W połowie dnia bardzo się świeciłam. Warto go kupować na promocjach w Super Pharm. Dodatkowo drażniła mnie jego zawartość wylewająca się do zakrętki (krem "stoi na głowie"). Nie będę do niego wracać.






Numer 3:


Missha all-around Safe Block Soft finish Sun Milk SPF50+ / PA+++


Link do mojej recenzji: lekki, bieli delikatnie, na pewno działa - sprawdzone w duuużym słońcu. Silikony w składzie ładnie wygładzają nam cerę. Czemu dopiero na 3 miejscu? Przy braku odpowiedniego demakijażu ma spory potencjał do zapychania.






Numer 2:




PPD28/SPF 50+ zapewnia ochronę anty-UVA przed długoterminowymi skutkami promieniowania słonecznego. Dzięki strukturze przepuszczającej powietrze ten wyjątkowo lekki fluid jest odpowiedni dla wszystkich typów skóry, nawet bardzo tłustej. Nie powoduje powstawania zaskórników. Zawiera system filtrujący składający się z opatentowanych filtrów słonecznych: Mexoryl SX i Mexoryl XL.

Jego buteleczek zużyłam najwięcej! Lekka, lejąca konsystencja - trzeba się przyzwyczaić i nabierać niewielką ilość, lekkie bielenie - ustępuje po rozsmarowaniu na twarzy. Wydajny. Zapach trochę alkoholowy, szczypie w oczy jeśli nie będziemy uważać. Krem dobrze chronił przed słońcem, dobrze się wchłaniał, może nie do całkowitego matu, ale przyzwoicie. Mimo, że pozostawiał delikatną warstwę, ale jakoś strasznie się po nim nie świeciłam.






Numer 1:




Jej oceny na wizażu mówią same za siebie! Jest to moje absolutne KWC!

Najlepsza ochrona słoneczna na poziomie komórek macierzystych do każdego typu skóry. Zawiera wzmocniony system opatentowanych filtrów z Mexorylem® XL. Vichy połączyło tu uzupełniające się filtry aby uzyskać optymalne spektrum pochłaniania promieni UVA (krótkich i długich), UVB oraz technologię szczelnej i fotostabilnej ochrony. DHC to antyoksydant pochodzenia roślinnego, który chroni komórki naskórka przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dzięki nim emulsja zapewnia optymalną ochronę skóry przed promieniowaniem, ochronę komórek macierzystych i pro-regeneracyjnych, zapobiega poparzeniom skóry oraz uszkodzeniom naskórka powstałym w wyniku długotrwałego działania słońca.

Formuła tworzy efekt bibuły matującej. Jest niedostrzegalna, a jednocześnie działa skutecznie na skórę mieszana i tłustą. Skóra pozostaje sucha, miękka i idealnie matowa na dłużej. Delikatna mleczna konsystencja szybko się wchłania, nie klei i nie pozostawia tłustej warstwy. Produkt hipoalergiczny. Testowany na skórze wrażliwej pod kontrolą dermatologiczną. Nie zawiera parabenu.




Co mnie urzekło:

- satynowe wykończenie twarzy - żadnego bielenia i błysku, nic! Buzia gładka, bez wyczuwalnej warstwy - efekt Dry Touch jest świetny!

- łatwe rozprowadzanie, ale trzeba to robić wprawnie i szybko

- dobrze matuje

- przyprószam go pudrem bambusowym, a na to aplikuję podkład mineralny z kolorówki (własnej roboty), twarz gładka, jednolita, nie błyszczy się cały dzień, z makijażem nie dzieje się nic złego, żadnego rolowania czy ścierania

- posiada antyoksydanat, który wyłapuje wolne rodniki

- ładnie pachnie

- na promocji w SP: 43zł, bez promocji 53zł za 50ml, więc jak na filtry apteczne cena całkiem znośna



Może mu zagrozić LRP 50+ Anthelios XL Dry touch gel - cream - to ten z próbki na zdjęciu (jest droższy, kosztuje ok. 70zł). Jest bardzo podobny w stosowaniu do Vichy, ale ponieważ nie miałam całego opakowania, to na razie się nie wypowiadam. Dla zainteresowanych tematem polecam bardzo ciekawy post Ziemoliny, która stworzyła świetne, kompetentne porównanie Vichy i LRP Dry Touch (wybrała Vichy!) z analizą składów oraz dorzuciła dużo informacji o rolowaniu się filtrów, nawilżaniu i antyoksydantach. Naprawdę warto!



aktualne zbiory





Zapraszam również na kolejne posty z oceną kremów z wysokim filtrem przeznaczonych do cer mieszanych i tłustych:

TOP3 2014: ranking kremów z filtrem SPF50 dla cer mieszanych i tłustych 

Raning koreańskich kremów z filtrem SPF50 dla cer mieszanych i tłustych


Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam :) Przypominam, że jest to ranking subiektywny - co spodobało się mojej cerze, nie musi odpowiadać Waszej. Miałyście któryś z tych filtrów? A może wolicie inny? Dajcie znać!


33 komentarze:

  1. Rozumiem, że te kremy nakłada się raz na dzień i działają przez cały dzień? Używałam kiedyś filtrów innych firm, ale nie dość że były strasznie tłuste, to jeszcze trzeba było je aplikować co godzinę/dwie... co w przypadku makijażu jest niewykonalne, a i bez niego jest niewygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli spędzasz dzień na zewnątrz to trzeba aplikować kilka razy, żeby mieć porządną ochronę. Zgadzam się, że przy makijażu to niewygodne, ja np. w czasie wakacji nie stosuję podkładów, właśnie po to, żeby móc się posmarować filtrem

      Usuń
  2. no właśnie słyszałam wiele dobrego o tym vichy..

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post. Ja mam filtr 30+, ale chyba muszę sobie sprawić mocniejszy :).

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie by natrafić na cenę w promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam krem z Vischy i pełnowymiarowego Atheliosa XL, ten drugi bardzo mocno bielił :/ A Vichy jestem wierna i będę chyba do końca życia, dla mnie to idealny krem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. weszłam w link i zdjęcie kierowcy naprawdę daje dużo do myślenia

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do tych plam/przebarwień po solarium- nie miałam pojęcia że zażywanie suplementów może zwiększyń nasze szanse na fotouczulenie! Oświeciłaś mnie :)

    Ja nie mam tak długiej styczności z filtrami, ale wiem, że mój ranking wyglądałby inaczej :D
    Vichy jest fajny, ale.. i tak trzeba odczekać, aż się wchłonie, a smugi białe u mnie i tak zostają, no i makijaż się waży ;/ Chyba na ten filtr to jedynie minerały, a ja z kolei sie na nich kompletnie nie znam.
    No a LRP.. mnie tak szczypały oczy podczas używania 30(swoją drogą 30 lrp antheliosa ma wieksze ppa niz vichy 50), ze az lzawily i mialam z nimi powazne problemy podczas uzywania tego filtru, bo za kazdym razem po nalozeniu kilka godzin lzawily i nic nie bylam w stanie robic ;/
    Kusi mnie za to od dawna uriage, chyba jak skoncze vichy to sie za nim rozejrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po LRP też mnie łzawiły oczy, ale tylko jak zatarłam
      spróbuj Uriage - jak nie masz problemów z przetłuszczającą się cerą jak ja, to powinien być ok

      Usuń
  8. Fantastyczny post ! Dobrze wiedzieć, który z nich jest absolutnym zwycięzcą ! W sam raz na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielkie dzięki za linkowanie. Kilka słów odnośnie antyoksydantów w filtrach: coraz częściej preparaty fotoprotekcyjne zawierają dodatkowo (oprócz właściwych cząsteczek wyłapujących promieniowanie UV) różne antyoksydanty (wyciągi roślinne, wyciągi z alg), także krem Vichy nie jest tu jakiś wyjątkowy. Sekret tego preparatu tkwi w tym, co tak ładnie opisałaś, czyli w jego właściwościach estetycznych - nie przypomina zupełnie klasycznych tłuściochów i bieluchów.

    Antyoksydanty dodawane do filtrów mają znaczenie (zazwyczaj niewielkie), ale preparatem stworzonym pod filtr jest serum antyoksydacyjne, w tym to najbardziej znane, wręcz klasyczne, czyli serum z kwasem askorbinowym.

    Także Capital Soleil jest fantastycznym preparatem, ale konkurencja (Anthelios) nie śpi: http://www.laroche-posay.us/_us/_en/consumer/catalog/ByType/Oily/anthelios-50-daily-anti-aging-primer-with-sunscreen.htm - ponoć cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za linka - bardzo ciekawy produkt, ale widzę, że niedostępny w UE ze względu na zawartość Oxybenzone
      ja dodatkowo pod Vichy stosuję Auriga Flavo C i jak na razie z tej kombinacji jestem zadowolona, wit C fajnie rozjaśniła twarz

      Usuń
  10. No ja chciałabym spróbować tą Misshę....

    A właśnie mam ale w stosunku do bloga :) Uprzejmie donoszę, że się źle wyświetla na komórce! Czytałam na siłowni dzisiaj jeżdżąc na rowerku przez program do bloglovin i część tekstu ta gdzie kopiujesz ze źródła jest podkreślona na kolorowo i strasznie si źle czyta.

    Ciekawe dlaczego tak jest. Już po raz drugi to u ciebie widzę, a po wejściu na laptopie na stronę, lub nawet poprzez Chrom na komórce tego błędu nie ma.


    Co do posta to mnie przestraszyłaś tymi plamami po tabletkach... Nigdy się z czymś takim nie spotkałam, ale jak pogrzebałam w internecie to aż mnie zamurowało. Biedna ty, człowiek się witaminkuje, dla zdrowia i urody, a kończy się plamami :(



    Całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki za info o podkreśleniu, muszę jakoś sprawdzić o co tu chodzi

      a z plamami - tak, trzeba bardzo uważać, teraz to już nic na nie nie poradzę, kwasy i inne zabiegi jesienią/zimą, wysokie filtry latem i jakoś żyję :) Wystarczy 10 min na balkonie bez filtra i mimo, że nie opaliłam się nigdzie indziej (a może tak słabo, że nie widzę) to plamy od razu ciemnieją

      Usuń
  11. mnie Vichy bardzo zapchał, dlatego wróciłam do "Antka":))))

    OdpowiedzUsuń
  12. A właśnie dzisiaj powiedziałam do Ukochanego w aucie "kurcze miałam wejść do SuperPharmu i kupić filtr Vichy" :) Czytałam o nim takie opinie, że intensywnie na niego poluję, niestety znalazłam jak dotąd jedynie wersję SPF30.. :c
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  13. kurczę, może byś chciała za jakieś grosze odkupić ode mnie czy wymienić na coś próbki tego antheliosa xl, o którym piszesz? kupiłam 10 saszetek, zużyłam 2 i jestem pewna, że mi nie podpasował i że go nie zużyję. może by Ci te 8 saszetek pomogło stwierdzić czy to jest Twój TOP 1 czy nie : ) a mi oczyściło by to sumienie i szafkę ze zbędnego balastu.
    kurczę, zainteresowała mnie ta missha. póki co zostaję przy vichy, nic innego niestety u mnie się póki co nie sprawdziło. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, nie lubię próbek - zawsze wycisnę za dużo i denerwuje mnie ten ubrudzony w kremie brzeg, więc dzięki za propozycję- ale może ktoś inny skorzysta?
      Missha jest bardzo fajnym filtrem, jednak te silikony mnie nieźle zapchały (nie używałam wtedy żadnego innego kremu)

      Usuń
  14. Ja nie nakładam takich kremów.
    Nie mogę przekonać się do ich konsystencji i przede wszystkim świecenia się mojej cery...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego powinnaś spróbować tych kremów z efektem dry touch, albo jakiegoś filtra koreańskiego: to niebo, a ziemia, w stosunku do tego jakie kiedyś były filtry

      Usuń
  15. spadłaś mi z nieba z tym filtrem... szkoda, że jest taki drogi, ale chyba zainwestuje. niedługo jadę na spływ kajakowy, wiec pewnie caly dzien na sloncu i musze sie ubezpieczyc w filtr. na codzien praktycznie filtra nie uzywam, bo siedze w domu z zaslonietymi roletami... wychodze pozno popoludniu na chwile jedynie z filtrem mineralnym, wiec ok. 15 mi wystarczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kassiora - to może Ty odkupisz próbki kremu Anthelios od Agaty (zobacz kilka komentarzy wyżej)

      Usuń
  16. dobry post ku przestrodze! ja w tym roku się nie opalam, więc raczej nie będę mi potrzebne takie kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie chyba odwrotnie :P nie opalam się od 4 lat i takie kosmetyki to u mnie podstawa w kosmetyczce ;) promienie UV są bezlitosne :P

      Usuń
    2. dokładnie - ja się nie opalam i stosuję filtry, oczywiście zawsze słyszę komentarze po wakacjach, że "nic się nie opaliłaś" a mi właśnie o to chodzi :)

      Usuń
  17. Ja ze względu na zabiegi kwasami używam kremu z filtrem z biodermy (znaleźć krem z filtrem we wrześniu to już było dla mnie mega wyzwanie). Szczerze powiedziawszy nigdy nie używałam tego typów kremów, więc porównania nie mam. Hmmm ... Szkoda, że wcześniej nie trafiłam na Twojego bloga, następnym razem wypróbuję ten z Vichy :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mam co prawda cery przetłuszczającej się, ale u mnie vichy się nie sprawdził - dostałam po nim uczulenia, paskudnego. Używałam Biodermy (świetna) i Pharmacerisa (nie ustępuje wymienionej wcześniej i pewnie będzie moim ulubieńcem na lata). Chciałam jeszcze spróbować Dermedicu filtra, zbiera pozytywne recenzje na blogach. Nie polecam za to filtrów Flos leku, bielą i są mega tłuste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja teraz używam Biodermy AKN do cery przetłuszczającej się z filtrem 30 i jestem b. zadowolona!

      Usuń
  19. u mnie najbardziej sprawdzają się Vichy i Avene i innych jakoś nie chcę testować :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Od jutra zaczynam kurację kwasami, więc bardzo cieszę się, że trafiłam na ten post. Dziękuję i zapraszam do mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kto mnie zaprosi na bloga Patryka? ;(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger