Włosowa aktualizacja i WIELKA prośba o włosową radę

Tak się złożyło, że włosowe aktualizacje wypadają u mnie w połowie miesiąca: mam już wtedy spory odrost, pora zafarbować włosy i zastanowić się co im pomogło od ostatniego farbowania, a co nie. Zapraszam więc na podsumowanie czerwcowe (uwaga - będzie długo):







Mogę uczciwie przyznać, że w 100% wypełniłam założenia z zeszłego miesiąca (klik) i moja pielęgnacja wyglądała tak:

1. Mycie: szamponem aloesowym Eqilibra + raz na ok 2 tygodnie oczyszczanie szamponem do włosów tłustych od Babuszki Agafii. Włosy myję co drugi dzień, nic się w tej kwestii nie zmieniło

2. Odżywki: Chantal ProSalon Moisture Intensis lub Garnier Fructis Oleo Repair jako d/s; dwufazowa Chantal SessioArgan Oli jako b/s (nie stosuję jej zawsze, ze względu na silikony)

3. Maski: zazwyczaj raz na tydzień (w weekend) stosuję metodę OMO, niestety częściej nie mam czasu, ale jak już stosuję to jest ona mocno "wypasiona" i nazywa się OOMO :)
pierwsze O - olejowanie samego skalpu - olejek łopianowy z papryczkami z Green Pharmacy lub Bio Bhringraj z Biotique
drugie O - włosy zwilżam mgiełką własnej produkcji (ostatnia opisana TU), na to nakładam wzbogaconą maskę składająca się z:
  • Kallos Latte (wersja fioletowa, małe opakowanie) lub Bingo Spa z masłem karite i algami
  • 1 łyżka oleju sezamowego lub oliwy z oliwek, 
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej, 
  • jakiś nawilżacz - np. 10 kropli kwasu hialorunowego lub mleczanu sodu lub aloes zatężony, w roli nawilżacza często występuje też u mnie miód,
  • czasem dosypię kopiastą łyżeczkę spiruliny, bo siostra podarowała mi jej wielką paczkę i muszę to jakoś zużyć,
  • zdarza mi się dorzucić też: szczyptę witamin all-in-one, kilka kropli keratyny, łyżeczkę nafty Anna
Pierwsze 4 składniki są w mojej masce zawsze, ostatnie 2 - opcjonalnie, jak się uda. Taką maskę trzymam minimum godzinę pod czepkiem, podgrzewam suszarką.
mycie Mszamponem aloesowym Eqilibra
trzecie OChantal ProSalon Moisture Intensis d/s
zdarza się i czwarte O jeśli olejem arganowym zabezpieczę końcówki :)

4. Ostatnie płukanie: zimna woda z łyżeczką octu

5. Zabezpieczenie końcówek: 2 krople oleju arganowego, ale powoli przerzucam się na jedwab z Biovaxu

6. Wcierki i olejowanie: kozieradkę zamieniłam na Wodę Brzozową (przynajmniej co 2-gi dzień); olejowanie na noc (2-3 razy w tyg): najpierw olej wcieram w skalp: olejek łopianowy z papryczkami z Green Pharmacy lub Bio Bhringraj z Biotique na noc,  potem spryskuję włosy  na długości mgiełką nawilżającą i na nią nakładam olej arganowy lub sezamowy lub oliwkę Hipp

7. Suplementy: 2x 2szt Calcium pantothenicum dziennie, łyżka siemienia lnianego (w owsiance lub zalana ciepłą wodą do picia), codziennie piję herbatkę z pokrzywy

8. Farbowanie: miesiąc temu Garnier Color Naturals 6 Ciemny Blond (wg porad Mysi po tej farbie pozbyłam się rudości), a na półce czeka już Color&Soin 6N Ciemny Blond.

Przez cały miesiąc stosowania opisanej wyżej pielęgnacji włosy urosły mi jedynie 1,6cm!!!! Dlaczego tylko tyle? Porównanie do zeszłego miesiąca:




Poza tym wyglądają tak:
dzień pierwszy, po porannym myciu i zastosowaniu OOMO, ugniecione żelem:


Z tyłu jeszcze OK

Z boku już gorzej
Z przodu dramat (jak się wam podobam? :))

dzień drugi:
Miotła - suche, sztywne końce sterczące każdy w inną stronę

dramat....
Skąd się to wzięło: na początku roku rozjaśniłam włosy u fryzjera, miałam już dość czerni, po zabiegu włosy nie były nawet jakoś tragicznie zniszczone, bo już wtedy zaczęłam olejowanie i maski. Tydzień po rozjaśnianiu wyjechałam do Indii i popełniłam błąd świeżo upieczonych włosomaniaczek - całkowicie zrezygnowałam z silikonów, bo przecież są takie be. Oj, ale byłam głupia... Myłam Equilibrą i stosowałam Garnier A+K d/s, niczym nie zabezpieczałam. Zła pielęgnacja, ostre słońce i wilgoć przez 6 tygodni zrobiły z moich włosów totalne siano, sztywne i suche, po zmoczeniu włosy były w dotyku jak sfilcowany sweter. I tak są już lepsze, nie takie suche, ale wciąż wyglądają j.w.


po przylocie z Indii zafarbowałam henną khadi (zdj pierwsze od lewej, marzec), która dodatkowo przesuszyła włosy, ścięłam dużo po miesiącu (drugie od lewej, kwiecień, po wyjściu od fryzjera) i zapuszczam (maj, czerwiec)

Mój cel: chciałabym się pozbyć cieniowania i mieć równą długość do ramion

Moja prośba do Was: i co ja mam zrobić? Wydaje mi się, że moja pielęgnacja jest naprawdę bogata, a włosy - okropne... Ścinać na krótko nie za bardzo bym chciała, dobrze mi w półdługich włosach. Ściąć chociaż pół długości? Nadal walczyć z tym co jest? Help! Napiszcie proszę co radzicie.



PS
Jeśli podobają się Wam moje okulary i wąsy to polecam fajny programik online do obróbki zdjęć: http://pixlr.com/express/


49 komentarzy:

  1. Walcz z tym co jest, zafunduj im całonocne nawilżenie jakąś fajną nawilżającą odżywką/maską :)

    OdpowiedzUsuń
  2. twoje włosy są bardzo ładnie - nie ścinaj ich !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym spróbowała encanto- powinno to na jakiś czas zatuszować ich stan i przeczekać aż włosy trochę nie odrosną. Osobiście używałabym jakiś lekkich zmywalnych silikonów częściej, ew jakiś mocniejszy w odżywce Nivea Long Repair. I oczyszczała je raz na tydzień. Pozostaje czekać i olejować włosy. Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrezygnowałabym jeszcze z Kallosa na jakiś czas na rzecz nawilżającyh masek np. Bioetika. :)

      Usuń
    2. Teraz dopiero, jak się zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że Kallos chyba nie do końca mi służy. Zaczęłam go stosować bo taki zachwalany, ale chyba muszę rzadziej. A Bioetika ma zdaje się olej kokosowy, czy zniszczonych (czyt. wysokoporowatych) włosów on dodatkowo nie spuszy?

      Usuń
    3. Moje włosy też kokosa nie lubią ale Bioetika się sprawdza. Moze lekko puszyć, ale jak dodasz oleju, albo maska uest przed myciem nie powinno być problemu :)

      Usuń
  4. Moim zdaniem masz przeproteinowane włosy, powinnaś zastosować odżywki/ maski emolientowe. Jeśli się nie mylę poprawa powinna być już po 1 użyciu. Tu masz fajną listę z której możesz coś wybrać http://kascysko.blogspot.com/2012/08/spis-odzywek-emolientowych.html :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia są z weekendu, wtedy do maski Bingo Spa dodałam 3 kropelki keratyny, a potem jako odżywkę d/s użyłam Kallosa. Prawdopodobnie to było jednak za dużo protein jak na moje możliwości :)

      Usuń
    2. Zgadzam się to wygląda jak za dużo protein, dlatego Kallos powinien iść w odstawkę :)

      Usuń
  5. aż tak na włosach się nie znam, ale myślę właśnie ze nawilżanie będzie OK :D

    OdpowiedzUsuń
  6. sporo tego, ja właśnie wróciłam z zakupów włosowych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze kilka czeka w kolejce :)))
      Zakupy włosowe są ostatnio moimi ulubionymi!

      Usuń
  7. Ostatnio dużo dziewczyn pisało ze włosy ostatnio wolniej im rosną. Może pocieszy Cie fakt że mi przez ostatnie 2 miesiące urosły tylko ok 1 cm ( mimo używania wcierki Jantar na porost i wielu innych wspaniałości ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jakieś wiosenne przesilenie? A teraz jak zaczynamy zajadać się polskimi owocami będzie już lepiej?

      Usuń
  8. Ja bym na razie dostawiła proteiny i dawała dużo olejów (na długośc) i nawilżaczy...
    też miałam taki okres że włosy były strasznie sztywne - mgiełka nawilżająca pod olej przez tydzień załatwiła sprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostawiła czy odstawiła proteiny?

      Usuń
    2. odstawiła miało być ;)
      mam chyba jakąś dysgrafię, słowo daję, ciągle zamieniam litery miejscami..

      Usuń
  9. A ja chyba wiem, co jest nie tak, bo u siebie zmagam się z podobnym problemem i to jedyny powód, który przychodzi mi do głowy. Wcześniejsza wilgoć i obecne upały nie lubią się ani z proteinami ani z humektantami i należy je ograniczyć i postawić przede wszystkim na emolienty (proteiny w miarę potrzeb).

    I zauważyłam, że żaden z dodatków, które wypisałaś nie służy moim włosom :D Tak z ciekawości zrezygnowałam z modyfikowania masek i okazało się, że działają lepiej. I spirulina i mąka mogą powodować napusz. Nafta moje włosy matowi :D Masło karite szkodzi włosom wysokoporowatym.

    A końcówki zabezpieczaj koniecznie, ja czuję, że takie częste minimalne olejowanie też poprawia ich stan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba i ja zrobię próbę i przestanę modyfikować maski - zobaczymy, co z tego wyjdzie. Mam jeszcze Glorię i Scandica bananowego, one nie zawierają (chyba) nic co mogłoby szkodzić. Polecany z emolientowych jest też Garnier A+K - no ale tu jest masło karite...

      Usuń
    2. Oleo jest świetny, spróbuj jego zostawić na dłużej. Działa mocniej od AiK. Gloria jest chyba typowo nicnierobiąco-nawilżająca. Akurat do niej chyba można dodać oleju :D Aloes też silnie nawilża i może spuszać. Ale no nie wiem. :D

      Usuń
  10. jak odrosną to podetniesz i wtedy sie wyrównaja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki jest plan :) dlatego właśnie walczę wszelkimi sposobami o szybszy przyrost, a tu słabo...

      Usuń
  11. Hahahah, okulary i wąsy są śliczne :)
    Co do przyrostu- wiem, ze niektóre włosomaniaczki mają z podobną suplementacją i odżywianiem zewnętrzynym przyrost 0,5cm na miesiąc, więc nie warto rozpaczać :)

    Scinać, nie ścinać... NIE ŚCINAJ! Rozumiem to, że mimo pielęgnacji włosy sa beznadziejne: sztywne, szortskie, suche... sama tak mam, chociażby dzisiaj. W dodatku nie układają się tak, jakbym chciała. Ale jesteśmy silnymi kobietami z ogromną wiarą, czyż nie? I podejmujemy wyzwania, nie chowamy się za miotłą, ale stawiamy czoła takim problemom. I dajemy im radę!!
    Bo każde włosy można jakoś do ładu doprowadzić(tak, jeszcze się łudze... :), tylko każde lubią inne kosmetyki no i dlatego to jest takie trudne i wymaga tak wiele wysiłku, żeby w końcu wyglądały tak, jak tego chcemy. Alenigdy przenigdy nie warto się poddawać i warto być konsekwentną!
    Więc nie ścinaj, a wciąż o nie walcz. Kombinuj, myśl, poświęcaj im czas, bądź konsekwentna i wytrwała i kochaj je. Odzwdzięczą się, może... :)
    Jestem z Tobą i trzymam kciuki za Twoje włosiska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyrost - no dobra, w takim razie te moje 1,6 nie wygląda tak źle ;)

      Nie ścinać - tak mam wiarę, ale czasami mam też ochotę tym wszystkim rzucić i iść do fryzjera, kupić jakiś silikonowy szampon z odżywką i mieć piękne włosy :)))

      Dzięki za słowa pełne otuchy, po przeczytaniu wszystkich rad mam już kilka pomysłów i oczywiście będę kombinować dalej!!!

      Usuń
  12. winowajca- KOPIASTA ŁYŻKA SPIRULINY! masz przez nią przeproteinowane włosy w tej chwili. Wejdź na tego bloga Ms Melevis http://msmelevis.blogspot.com/2013/03/spirulina-dla-wosow.html.
    Dziewczyna ma włosy do pasa a używa pół płaskiej łyżeczki. Przez spirulinę masz jak napisałaś 'siano' ;) Wg mnie łyżeczka octu to też za dużo ale zależy w jakiej ilości wody była rozcieńczona. Ms Melevis ma też kanał na youtubie i również tam daje włosowe porady. Zapraszam i do niej i do siebie:) Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spiruliny już jakiś czas nie używałam, więc to nie ona jest sprawcą tragedii ze zdjęć, ale to racja - jak już ją brałam, to na całego! Dzięki za linki!

      Usuń
  13. co za dużo to nie zdrowo. pakujesz w te włosy tyle tego wszystkiego, jak mają to pomieścić? zdecydowanie za dużo keratyny - kallos, spirulina, keratyna hydrolizowana... nie miesci się we włosy i rozchyla łuski. odstaw proteiny i myj włosy jakiś czas mocniejszymi szamponami (lepiej nie ziołowymi). poza tym dużo nawilżaczy bezproteinowych - np. olejów, na bazie aloesu czy owoców. możliwe też, że nie służy ci masło karite (tak jak mi - zachwalana garnierowa odzywka zepsuła to na co pracowalam pare miesiecy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak... czas na maski mam tylko w weekend, więc chciałam włosom zrobić dobrze :)

      Usuń
  14. Bogata pielęgnacja-włosy się odwdzięczają!Bardzo jestem ciekawa kosmetyków Chantal.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szałowe wąsy:D
    Zamierzam zainwestować w Kallosa, jestem ciekawa jak to cudeńko działa:)

    Z serii "sobie pomarudzę" - nie ścinałabym na Twoim miejscu, tylko postarała się powalczyć. Przesuszenie to nie koniec świata, trzeba się tylko trochę nakombinować:)
    Całkiem niedawno również miałam suche i sztywne sianko, któremu nie był w stanie pomóc żaden olej, maska, odżywka. Plątały się niemiłosiernie, łamały i dosłownie chrupały, gdy ich dotykałam:) Trafiłam na wpis Mysi, odstawiłam na bok wszystkie uprzedzenia i uwagi, skorzystałam z jej "przepisu" - magia!

    Oczyściłam włosy mocnym szamponem, następnie naolejowałam swoim ulubieńcem (sezamowy) i zostawiłam pod kompresem na 30 minut.
    Dalej zmiękczanie, czyli po prostu mycie odżywką o prostym składzie, bez silikonów, bez IPA - wg. przepisu Hegron, u mnie padło na BingoSpa. Skalp umyłam łagodnym szamponem.
    Następnie zakwaszanie - umyłam włosy Lacyacydem Femina Plus, może być też inny płyn do higieny intymnej, najlepiej bez SLS, SLES.
    Nawilżanie - wymieszałam Garnier Awokado i Karite z 4 kroplami gliceryny i zostawiłam na 45 minut pod kompresem.
    Proteinowanie, czyli budowanie rusztowania - może być proteinowa odżywka, ja nałożyłam żółtko wymieszane z jogurtem naturalnym na 10 minut.
    Ponownie nawilżanie - ponownie Garnier AiK na 20 minut.
    Wygładzanie - coś lekko zakwaszającego, czyli najlepiej odżywka do włosów farbowanych.

    Wszystko robiłam po kolei, łącznie zajęło mi to ok. 2 godziny. Po umyciu łagodnym szamponem starałam się omijać skalp.
    Wiem, że całość wygląda przerażająco i jedyne co pokazuje wyobraźnia to mega obciążenie. Również zakwaszanie znajduje się jakoś bezsensownie w środku...
    Efekt był (i jest zawsze, gdy robię ten zabieg) spektakularny. Włosy schną wolniej, są dociążone, gładkie ale jednocześnie zachwycają objętością.
    Po nim skupiłam się na mocno emolientowej pielęgnacji bez protein.
    http://gapowo.blogspot.com/2013/05/zozona-pielegnacja-czyli-jak-uratowac.html - tu wrzuciłam zdjęcia przed/po i całą procedurę opisaną krok po kroku. Proszę, nie traktuj tego jako reklamy:)

    Efekt po jedwabiach i serum do końcówek przestał być ładny, bardziej puszy i usztywnia niż wygładza, dlatego zawsze mieszam kroplę z odżywką b/s (Naturia lub Garnier Oleo Repair).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie przeraża mnie poświęcenie 2 godz na te zabiegi, bardziej się boję znowu wprowadzania protein. Po wszystkich tych komentarzach, że to najpewniej proteiny, nie chciałabym znowu przesadzić. A linku nie traktuję jako reklamy, posta znam, czytałam :) Dziękuję!

      Usuń
  16. Może za dużo tego stosujesz, tyle specyfików a efekt mizerny... Ja stosuję jedną odżywkę codziennie po myciu i moje włosy są gładziutkie, gorzej z wypadaniem... Strasznie się sypią, ale nie wiem czy to nie kwestia hormonów.

    OdpowiedzUsuń
  17. narazie nie ścinaj, próbuj walczyć, różnorodność i systematyczność... potrzeba czasu na to. Ścięcie to ostateczność

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja bym postawiła na nawilżanie.
    Moje włosy też są podobne pod tym względem to Twoich i po odpowiednim nawilżeniu jest już w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja myje wlosy Babydreamem zmieszanym z Facelle,potem daje odzywke Alterra granat i aloes oraz balsam Joanna mleko i miód,czasem dodaje do tego olej Himalaya. Ciagle walcze z wypadaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na wypadanie pomogła wcierka z kozieradki

      Usuń
  20. zestaw do pielegnacji to masz pokażny,może przeczekaj jeszcze aby Ci odrosły skoro nie chcesz mieć za krótkich może zetnij koncówki na razie bo nie masz bardzo czego ścinać bo masz włosy krótkie

    OdpowiedzUsuń
  21. Pozwolę się wtrącić, bo jara mnie niemożebnie analizowanie pielęgnacji :)

    Otóż, moim skromnym zdaniem, masz po prostu niedokarmione i nienawilżone włosy. Używasz bardzo wielu kosmetyków i półproduktów, ale zdecydowana większość z nich jest mało odżywcza (szczególnie, jeśli włosy tego bardzo potrzebują). Chantale to praktycznie same silikony, Kallos to uboga odżywka proteinowa, do tego proteinowe keratyna i spirulina. Bingo i Garnier są bardziej emolientowe, ale nie mają bogatych, odżywczych składów. Podejrzewam, że jeśli Twoje włosy mają wysokie wymagania, to nie wystarczy im dodawanie półproduktów do wyżej wspomnianych masek - moje mają tak samo, mogę coś tam sobie dodawać, ale na dłuższą metę to nie wystarczy. Poza tym metoda OMO też nie jest zawsze tym samym, może lepiej włosom zrobiłaby jakaś odżywka z dużą ilością antystatyków (choćby Mrs Potters aloesowy)?

    Wydaje mi się (oczywiście mogę się mylić, zresztą to żaden zarzut :D), że nie znasz potrzeb swoich włosów i nie wiesz, co najbardziej lubią - a tego ciężko się dowiedzieć, stosując naraz tak wielką ilość produktów i półproduktów. Na Twoim miejscu odstawiłabym wszystkie półprodukty, wybrałabym jeden olej do pielęgnacji i jedną wcierkę (a nawet początkowo i wcierki radziłabym odstawić) i skupiłabym się na używaniu przez dłuższy czas określonych, bogatszych masek/odżywek nawilżająco-emolientowych - choćby któregoś z Biovaxów - porównując reakcję włosów na nie z reakcją na takiego Kallosa czy inne, dotychczas testowane :)

    Mnie taka nauka swoich zajęła rok, ale w efekcie łatwiej jest ocenić, co aktualnie włosom nie pasuje.
    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapomniałam dodać: NIE ŚCINAJ! WALCZ! :D

      Usuń
    2. O, dzięki Ci bardzo za ten szczery post. To prawda - szukam i szukam jakiegoś złotego środka i stąd ta duża ilość różnych specyfików. Biovaxa do włosów ciemnych właśnie skończyłam (jakieś 2 tyg temu), ale stosowałam go właśnie jako wzbogaconą maskę raz w tyg, czasem i rzadziej. Mrs Potters nie miałam, ale się naczytałam o isopropyl alkohol w składzie i że jest to b. lekka odżywka, niezbyt ok do zniszczonych włosów.
      Tak sobie myślę właśnie - czy maska np. Biovax tylko raz w tyg (w weekend) pod czepek np na godzinę to nie za mało? W ciągu tyg olejowanie na mgiełkę nawilżającą. Głowę myję zawsze rano, więc w tyg nie mam czasu na maski.

      Usuń
    3. To wszystko zależy od potrzeb włosów - moje przez długi czas były w takim stanie, że stosowałam maski typu Biovax (mocno odżywiające) po każdym myciu, bo bez tego wyglądały koszmarnie :) A lżejsze wprowadziłam dopiero później. Mrs Potters - fakt, jest lekka, zniszczonym włosom nie wystarczy stosowana w pojedynkę. Ale jako jedno z O w OMO może się rewelacyjnie sprawdzić, właśnie dzięki temu, że ma nawilżacz i antystatyki (czyli wygładza włosy, mniej się elektryzują). Zwróć uwagę, że w tym zestawie, którego teraz używasz, masz prawie same bardzo lekkie odżywki, niewystarczające zniszczonym włosom - a do tego możliwe, że nieodpowiadające konkretnie Twoim (wspomniana wyżej spora zawartość protein) :)

      Oczywiście nie namawiam na te konkretne specyfiki, ale wydaje mi się, że warto popróbować czegoś odżywczego i emolientowego - tak na szybko kojarzę listę emolientowych odżywek na blogu kascysko:)

      Usuń
  22. ja bym nawilżała dużo naturalnymi sposobami, np. siemię lniane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie, siemię - muszę do niego wrócić!

      Usuń
  23. ja jak moje włosy są w podobnym stanie (a niestety czasem się to zdarza ) robie tak. na skalp i włosy oliwa z oliwek, (na całą noc) potem rano myję , nakładam alterre aloes granat (maske ) na godzinę zmywam i jest super włoski nawilżone i ładne;)

    OdpowiedzUsuń
  24. masz bardzo ładne włosy na 2 zdjęciu, taka elegancka fryzurka

    za zdjęciu 3 i 4 (z tego zestawienia czwórkowego) włosy wyglądają na bardzo przesuszone, puszą się (co może być też skutkiem przeproteinowania)

    ja postawiłabym na minimalizm

    a) oba szampony, których używasz w moim przekonaniu są silne/oczyszczające, zmieniłabym szampon na delikatniejszy, ale bez silikonów, np.
    Receptury Babuszki Agafii - szampon na brzozowym propolisie lub inny z tej serii
    Planeta Organica - szampon rokitnikowy
    Pat&Rub - ja pokochałam ostatnio wersję zieloną

    b) odstawiłabym płukankę

    c) odstaw proteiny

    d) na zdjęciu 3 i 4 Twoje włosy wyglądają na wysokoporowate, a te nie lubią olei nasyconych - a odżywka Garniera (żółta) jest bombą takich olei (nazywa się avokado i karite, a tak naprawdę na samym początku ma bardzo tani olej palmowy) - ona u mnie przesuszała i puszyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wszystko to takie moje refleksje, mogą, ale nie muszą być trafione

      Usuń
    2. Dzięki za refleksje :) zdjęcie nr 2 zostało zrobione zaraz po wyjściu od fryzjera - głowa umyta szamponem z silikonami, na to odzywka, a potem jeszcze silikonowe serum. Stąd taka gładkość :)
      Jeśli chodzi o szampony kupiłam już sobie Babydream szampon i HIPP-a, żeby przetestować, który będzie dla mnie fajniejszy. Ocet odstawię, może jakaś płukanka z lipy raz na jakiś czas, kiedyś robiłam i fajnie nawilżała. Proteiny oczywiście do odstawienia i zainwestuję w Biovaxa. Taki jest plan :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger