Farbowanie Color&Soin 6N Ciemny Blond

Po podreperowaniu nieco stanu włosów po ostatnim przesuszu proteinowym (klik klik) nadszedł wreszcie czas na farbowanie. Dobra koleżanka określiła mój kolor jako "sprany" i rzeczywiście: zniszczone końce dość jasne, na środku długości włosy w miarę gładkie, brązowe i do tego ok 2cm odrostu czarnego z błyskającymi siwkami... Ponieważ do henny jakoś boję się podejść po pierwszym, nieudanym razie (klik, klik), szkoda mi włosów niszczyć farbami drogeryjnymi, szkoda mi kasy na farbowanie u fryzjera - więc wybrałam Color&Soin :)

6N Ciemny blond


Producent obiecuje bardzo wiele:

Farby Color&Soin ©, powstały z doskonałej kombinacji francuskiej technologii produkcyjnej i mocy naturalnych składników aktywnych szanujących naturalną strukturę Twoich włosów, dostarczając im siłę, piękno i blask na jakie zasługują.

Są to najwyższej jakości  farby do  włosów, przeznaczone do ich trwałej koloryzacji. Już od pierwszego użycia barwią je w 100% chroniąc je i pielęgnując.

Color&Soin zostały przetestowane w procesie kontroli dermatologicznej. Dzięki  formule pozbawionej  m. in. amoniaku, parabenów, rezorcyny i silikonów  idealnie nadają się dla osób z wrażliwą skórą głowy i ze skłonnościami do alergii.

Wykorzystanie w składzie farb kompleksu proteinowo- oleinowego ma na celu  ochronę włosa podczas procesu farbowania jak i również jego nawilżenie,nadanie mu jędrności i blasku.
Farby Color&Soin zawierają bardzo wysokie stężenie czystego barwnika(99%), dzięki temu pokrywają 100% siwych włosów.

Color&Soin to  maksimum komfortu dla  użytkownika –  produkty łatwe w aplikacji oraz  bez nieprzyjemnego,ostrego zapachu. Odporne na działanie promieni UV i chloru. W rezultacie: Włosy, pełne zdrowia i koloru, który pozostaje świeży i promienny przez długi czas po zastosowaniu farby. Color&Soin jest twoim  prawdziwym sprzymierzeńcem w trosce o piękne i zdrowe włosy.

Ja już raz farbowałam Color&Soin i byłam zadowolona (klik klik) - wtedy był to kolor 4N szatyn, nie wypadło mi po spłukaniu farby zbyt wiele włosów, jak to zwykle się u mnie dzieje przy farbowaniu farbą z drogerii. Jak poszło teraz?


W opakowaniu tradycyjnie znajdziemy 2 buteleczki: żel koloryzujący + czynnik utrwalający, które po wymieszaniu tworzą farbę o konsystencji galaretkowej, nic nie kapie, nie spływa, łatwo ją nałożyć, a butelka ma "dziubek" do łatwiejszej aplikacji. Na odrostach trzymałam 30 min, a potem na 10 min przeciągnęłam farbę na całą długość. Tutaj stała się dziwna rzecz - jak złapałam za buteleczkę po tych 30 min (nie zakręcałam jej), żeby zabrać się za resztę włosów, okazała się ona gorąca! Nie ciepła, tylko właśnie bardzo gorąca, parzyła mi rękę w rękawiczce! Szczerze mówiąc trochę mnie to przestraszyło, ale co było robić, nie mogłam tak zostawić swojej głowy... Zatkałam wylot palcem i wstrząsnęłam butelką, żeby trochę przemieszać farbę, czym spowodowałam mały wybuch, trochę farby rozbryznęło się po umywalce, na szczęście bez większych szkód. Taką ciepłą farbę rozsmarowałam na reszcie włosów. Dopiero po spłukaniu farby doczytałam w ulotce, że przy temp. powyżej 25 powinno się farbę rozrobić w miseczce :( 
(dziś jest gorąco, w pokoju termometr pokazuje 28st.)


Na moje włosy spokojnie wystarczyła zawartość 1 zestawu, a nawet jeszcze trochę zostało. Po spłukaniu nakładamy balsam z dołączonej do zestawu saszetki. Cała procedura dokładnie opisana jest na stronie producenta: http://colorsoin.pl/sposob_uzycia.php i nie różni się od nakładania farb drogeryjnych.

Po zmyciu farby i umyciu włosów Babydream'em nałożyłam odżywkę z zestawu, a ponieważ miała ona bardzo rzadką konsystencję i ostry ziołowy zapach, to po jej zmyciu nałożyłam jeszcze Garnier Oleo Repair na 10 min. Potem włosy wyschły sobie naturalnie.

Oto rezultaty:

Przed:

Po:

z lampą

zniszczone końce...

brak odrostu
kolor wg producenta

Plusy:
+ zapach: pachnie ziołowo, nie czuć amoniakopodobnego smrodku, zapach kojarzy mi się z dziecięcym syropem (gorzkim)
+ skład łagodniejszy niż farb drogeryjnych
+ konsystencja: łatwa do nałożenia galaretka
+ wystarczająca dla mnie ilość
+  100% pokryte siwe włosy 
+ cała operacja jest łatwa do przeprowadzenia samodzielnie w domu
+ wszystkie informacje, wraz ze składem farby (opisany każdy kolor) na stronie producenta

Minusy:
- kolor jaki wychodzi to raczej ciepły jasny brąz w rudej tonacji - dziewczyny oczekujące blondów będą zawiedzione
- dołączona odżywka wydaje mi się słaba, polecałabym na koniec nałożyć jeszcze na włosy coś lepszego ze swoich zapasów :)

Generalnie jestem zadowolona. Łudzę się, że jest to farba zdrowsza dla włosów. Domyślałam się, że kolor może wyjść ciepło - rudawy (poprzednim razem szatyn też wyszedł w takiej ciepłej tonacji). Farbami Color&Soin zaczęłam malować włosy po przeczytaniu analizy porównawczej u Anwen i mimo, że nie wszystkie produkty, które Anwen poleca służą i mi - to przy tej farbie jest OK.

Następnym razem może odważę się spróbować farbować na olej, chciałabym zabezpieczyć końcówki olejem, żeby je trochę ochronić. Czytałam o tej metodzie na kilku blogach, ale boję się różnicy w kolorze.

A Wy farbujecie włosy? Henna czy farba? Drogeria czy fryzjer?

Pozdrowienia!

18 komentarzy:

  1. ja pofarbowałam raz i więcej tego nie zrobię..;/

    OdpowiedzUsuń
  2. ja farbuję tylko i wyłącznie henną. Na starość zobaczymy jak to będzie:P
    Kolor nie wyszedł może taki jak na opakowaniu, ale i tak jest ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, to ja już mam "na starość" :))) i za dużo siwych, żeby nie farbować
      ale żeby się trochę odmłodzić dodam, że pierwszego siwego zauważyłam w wieku 18 lat :(

      Usuń
  3. ten blond wygląda jak brąz wg producenta, a wychodzi na włosach bardzo delikatny kolor, nie kupiłabym raczej, pewnie bałabym się przekłamania

    OdpowiedzUsuń
  4. trochę jaśniejszy Ci wyszedł... i jakiś ciemny ten kolor w ogóle ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. jak dla mnie całkiem co innego niż to co pokazuje producent, ale na plus że wygląda naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja, ten kolor ma mało wspólnego z blondem

      Usuń
  6. Taka szkoda że przez to przeproteinowanie włoski się wysuszyły. To zawsze boli, gdy dbamy przez dłuższy czas a mały błąd popsuje nasza pracę.

    Ja zawsze mam matowe włosy do hennie, ale ratuje je olejek kokosowym na co najmniej 10h :). poza tym hennę kładę wymieszaną z żelem lnianym na włosy to tez pomaga.

    Kolor na opakowaniu jest fajny, ale nic a nic jak Ci wyszedł. Nie, żeby kolor wyszedł zły, jest łady i równy, ale wydaje mi się że chciałaś zimniejszy ciemny blond?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne spostrzezenie! Chcialabym zimniejszy odcien, na ten co wyszedl nie narzekam, ale byloby fajniej gdyby byl chlodny...

      Usuń
  7. Ja kilka lat temu pomalowałam włosy zwykłym Casting Color, z pięknego blondu zachciało mi się zrobić czekoladowy brąz. Wyglądałam nieźle, ale ucieszyłam się, kiedy już mi się całkiem wypłukał.
    Jednak włosy nie wróciły już do poprzedniego koloru - były ciemniejsze, bez refleksów. Więc jeszcze dwukrotnie potraktowałam je rozjaśniaczem:P
    Jednak jestem leniwą babą i stwierdziłam, że za dużo z tym zachodu i dałam farbowaniu święty spokój:P Mam odrost do połowy ucha i zastanawiam się, jak zniwelować różnicę kolorów:(

    Twoje wyglądają nieco rudawo, ale i przed tym farbowaniem miały taki ciepły pigment. Może jeśli chcesz je troszkę ochłodzić to pokombinuj z płukankami? Chociaż według mnie kolor jest bardzo ładny:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Może poszukam coś w necie nt płukanek ochładzających rudości, a na następny raz już myślę o trochę ciemniejszym odcieniu.

      Usuń
  8. bardzo delikatna zmiana, ale widać różnicę, włosy wyglądają na ożywione:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zmiana jest tak niewielka, że nikt w pracy nie zauważył, że farbowałam włosy.

      Usuń
  9. Póki co stawiałam na hennę, ale te farby mnie kuszą.
    Przez wakacje postanowiłam nie farbować włosów, więc możliwe, że kolejnym kandydatem będzie właśnie ta farba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolor wyszedł bardzo naturalny i ciepły- mnie się jak najbardziej podoba! I włoski zyskały blasku i takie jakieś mniej "rozcapierzone" są :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja teraz czaję się na henne jednak :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger