Włosy zniszczone i przesuszone – sposoby na odżywienie i przywrócenie blasku, cz. I

zdjęcie z portalu e-lazienki.pl :)
Wraz z wiosną podjęłam wyzwanie i opracowałam sobie plan naprawczy dla włosów zniszczonych! Postanowiłam spisać wszystkie moje przemyślenia i podzielić się z Wami moim planem - może komuś się przyda? Żeby jednak zacząć dobrze dbać o włosy trzeba poznać trochę włosowej teorii i właśnie na nią dziś Was zapraszam. Wszystkie informacje pochodzą z tzw. źródeł ogólnych, z artykułów czytanych w gazetach, internecie i oczywiście są powszechnie znane, chciałam je po prostu usystematyzować, chociażby po to, żeby potem łatwiej było zrozumieć dlaczego i czym wzbogacić maskę o prostym składzie.






Istnieje wiele przyczyn, z powodu których nasze włosy mogą być zniszczone czy przesuszone. Ameryki nie odkryję pisząc, że bardzo często doprowadzamy do tego na własne życzenie męcząc je prostownicą, rozjaśniając  czy zapominając o właściwej pielęgnacji. Fryzura zaczyna robić się sztywna, ciężko ją ułożyć, włosy zaczynają intensywniej wypadać, łamać się, a końcówki rozdwajać.

Pytanie od czego i jak zacząć je odżywiać, żeby odwdzięczyły nam się zdrowym i pięknym wyglądem? Odpowiedź jest jedna: od wszystkiego po trochu. Musimy zwrócić baczniejszą uwagę na to co jemy – czym karmimy włosy od środka, oraz jak wygląda nasza pielęgnacja – co dajemy włosowi od zewnątrz.

Czym karmić włosy:
W kuracji wewnętrznej bardzo ważna jest zrównoważona dieta, bogata zarówno w witaminy (witamina, A, H – biotyna, E, C, wit. z grupy B), pierwiastki (żelazo, cynk, krzem, magnez), nienasycone kwasy tłuszczowe  czy kwas foliowy. Oznacza to, że powinnyśmy jeść: ciemnozielone warzywa, orzechy, mięso drobiowe, chudy nabiał i przetwory mleczne, jaja, pełnoziarniste pieczywo czy wołowinę. Oczywiście łatwo to powiedzieć, a gorzej sumiennie przestrzegać w codziennym życiu. Dlatego możemy się wspomagać suplementami diety na piękne włosy i paznokcie, których bardzo szeroki wybór jest dostępny na rynku. Musimy mieć jednak na uwadze, że takie witaminy i minerały są gorzej wchłaniane, niż te ze źródeł naturalnych, a dodatkowo mogą obciążyć nam wątrobę. Popularne na blogach są też różne akcje wspierające kuracje wewnętrzne typu picie drożdży, łykanie Calcium Pantothenicum, picie siemienia lnianego lub ziół. Musimy pamiętać o systematyczności oraz o czasie zakończenia kuracji, np. zapisujemy się na miesięczne picie drożdży, a po tym czasie stawiamy na coś nowego. Dodatkowo uczestniczenie w akcjach jest dobrym sposobem na własną motywację, a raczej jej brak J

A co z pielęgnacją zewnętrzną:
Tutaj ważne jest, abyśmy zachowały złotą zasadę: nawilżać (humektanty) – natłuszczać (emolienty) – odbudować (proteiny) i to najlepiej wszystko w jednym, a w jakich proporcjach to już zależy od stanu naszych włosów oraz ich porowatości. Na ten temat powstały już super posty u Czarownicującej, które naprawdę warto przeczytać:

Uzbrojone już w wiedzę o humektantach, emolientach, proteinach oraz o budowie włosa (porowatość): http://czarownicujaco.blogspot.com/2012/05/pielegnacja-wosow-o-wysokiej-i.html możemy określić jakie produkty nasze włosy powinny lubić. Np. włosy zniszczone, wysokoporowate powinny polubić oliwę z oliwek, olej migdałowy czy z orzechów włoskich, a zapewne spuszą się po kokosie.  Nie wszystkie włosy polubią się z proteinami, ale mała ich ilość w mieszankach nawilżająco-emolientowych nie powinna zaszkodzić.

I co teraz?
A teraz to, z czym wiele z nas ma kłopot – czyli SYSTEMATYCZNOŚĆ. Oj tak, wiem coś o tym... Jednego dnia pełna zapału nakładam na włosy super odżywcze maski, albo co gorsza robię wielkie zakupy kosmetyczne, żeby potem przez cały tydzień nie dać włosom nic dobrego. Dlatego na własny użytek opracowałam sobie plan naprawczy, który przedstawię w następnym poście... 

3 komentarze:

  1. Właśnie, z systematycznością najgorzej... Jednakże aktualnie nabieram tego nawyku!

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie początki nie wyglądały ciekawie. Jakoś tak nie chciało mi się znów tego wszystkiego nakładać i trzymać na głowie potem to spłukiwać ale teraz już do tego tak nie podchodzę. Traktuje te wszystkie zabiegi włosowe jak bym to robiła od zawsze. Po prostu się już przyzwyczaiłam a nawet to polubiłam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger