Nowa długość i farbowanie po hennie - czyli co z tego wszystkiego wyszło

Niestety - nie będę rasową włosomaniaczką :( 

Nie przekonałam się do henny: farbowałam Khadi (klik), kolor praktycznie nie chwycił, może trzymałam za krótko (2 godz.), może niepotrzebnie dodałam odżywkę? Nie wiem - odrosty zostały czarne z widocznymi siwymi, a rozjaśniane włosy zostały rude. Jednak wiem, że nie będzie mi się chciało próbować drugi czy trzeci raz, aż wreszcie henna "załapie" na moich włosach, nie mam serca i czasu siedzieć z henną dłużej niż 2 godziny, a potem ratować przesuszone włosy.
Przyznaję się: tak po prostu, po ludzku - nie chce mi się...




To wszystko spowodowało, że zdecydowałam się zafarbować włosy chemicznie. Na odroście mam dość dużo siwych włosów, zwłaszcza z przodu - więc farbować muszę. Zastanawiałam się, czy zrobić to samej w domu farbą drogeryjną, czy jednak wybrać się do fryzjera. Zaczęłam przeglądać różne fora, bo obawiałam się co może mi "wyjść" na głowie w 2 tygodnie po hennie. Przeczytałam wiele wpisów na blogach i doszłam do optymistycznego wniosku, że nic złego nie powinno się stać, ale lepiej iść do fryzjera.

Po podjęciu decyzji o farbowaniu myłam włosy już tylko szamponem z SLES-em, żeby je doczyścić z henny, a po myciu cały czas stosowałam odżywkę Garnier A+K z kilkoma kroplami pantenolu lub kwasu hialuronowego, żeby dodać jej nawilżających właściwości, bo moje włosy (a szczególnie końce) były wciąż mocno przesuszone.

Dziś wybrałam się do fryzjera. Moim celem było:
- podcięcie do długości "do ramion"
- zafarbowanie naturalnym, jasnym brązem, który zneutralizowałby rudość.

I jakie efekty?

Ano takie:


:)

Mimo ustaleń z fryzjerką, że włosy mają dotykać ramion długość jaka jest - widzicie powyżej. 
No comments.

Kolor "ciemny złocisty blond" na próbniku raczej chłodny, naturalny ciemny blond - położony na moje rudości też wyszedł rudy. Plusy: nie ma żadnych plam, farba złapała wszędzie równo, oczywiście ani śladu po odroście i siwych włosach. Szkoda, że kolor został właściwie bez zmian.

Fryzjerce się nie przyznałam, że jestem po hennie, nie chciało mi się wysłuchiwać ewentualnych komentarzy i tak całe ryzyko było po mojej stronie. Farba zrobiona była wg fryzjerki "na słabej wodzie" ze względu na moje zniszczone włosy. 

Po farbowaniu na mojej głowie wylądowała zapewne tona silikonów z fryzjerskiego szamponu, odżywki, a potem jeszcze wygładzającego serum, więc fryzurka jest gładka i zdyscyplinowana. Zobaczymy jaki będzie efekt po myciu w domu. 

Ale wiecie co? Pierwszy dzień prawdziwie wiosenny, ciepły, najpierw ze słońcem a potem z ulewą nastraja mnie tak pozytywnie, że nawet nie jestem zła na tę długość (a właściwie na "krótkość") czy na rudy kolor (kiedy będę mieć na głowie chłodny brąz???). Następnym razem pójdę do innego fryzjera, a może wreszcie zapiszę się do Mysi?

Teraz z planach mam intensywne odżywianie sposobami domowo-półproduktowymi, olejowanie, nawilżanie własnoręcznie wymieszaną mgiełką, itp itd żeby przede wszystkim nawilżyć oraz odżywić włosy. Zapewne następny post będzie na ten temat. 

A może macie jakieś sprawdzone sposoby ratowania włosów po przesuszu? Będę wdzięczna za Wasze sugestie. A teraz życzę Wam miłego wieczoru i ciepłej, słonecznej niedzieli!


10 komentarzy:

  1. Mi się kolor podoba, ale za takie ścięcie 'do ramion' porządnie bym się... zdenerwowała ;x
    Może na odżywienie maska z żółtka i oleju rycynowego? A na nawilżenie dobra będzie z siemienia lnianego, jak jeszcze nie próbowałaś to polecam, naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niektóre fryzjerki to zmory.... dlatego nie chodzę do nich :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Może aloes sprawdzi się u Ciebie lepiej niż u mnie.
    Gliceryna potrafi za to bardzo dobrze nawilżyć moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ładnie ta fryzura wygląda:) a co do przesuszenia włosów, może wypróbuj kremowanie bądź olejowanie?

    OdpowiedzUsuń
  5. takie tanieee? czuję,że wykupiłabym pół sklepu

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehh, ale Cię ciapnęła:( Ale fryzurka bardzo fajna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za słowa otuchy :) Od dziś zaczynam program naprawczy, o którym przeczytacie wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no faktycznie, z długością fryzjerka przyszalała... Ale włoski są naprawdę fajnie ścięte i przesuszu nie widać, chociaż to pewnie zasługa tej tony silikonów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście , długość do ramion to to nie jest ale ogólnie fryzura i kolor świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi też się kolorek podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger