Testuję z Maliną: Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną Sylveco



W lutym zostałam wybrana przez Malinę do testowania kremu Sylweco brzozowo-nagietkowego z betuliną. Zobaczcie co o nim myślę:

W przesyłce oprócz kremu i dodatkowo poza rozdaniem balsamu do ust otrzymałam jeszcze 2 firmowe książeczki Sylveco: Katalog produktów oraz Przewodnik Naturalnej Pielęgnacji. Bardzo fajna sprawa, możemy poczytać sobie o wszystkich produktach tej firmy oraz zgłębić naszą wiedzę o naturalnej pielęgnacji twarzy i ciała. A wracając do kremu, co o nim pisze sam producent:

Hypoalergiczny krem brzozowo-nagietkowy z betuliną powstał w oparciu o składniki naturalne, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry. Głównymi substancjami aktywnymi są betulina i kwas betulinowy, uzyskiwanez kory brzozy, które łagodzą stany zapalne i regenerują tkankę skórną w przypadku uszkodzeń. Działanie przeciwzapalne i kojące kremu jest wzmocnione dodatkiem ekstraktu z nagietka, który również odżywia i oczyszcza, przywracając skórze równowagę.
Działanie:
·         znacznie przyspiesza procesy ziarninowania, bliznowacenia i gojenia ran
·         zmniejsza stany zapalne skóry działa ściągająco i oczyszcza pory,
·         chroni przed podrażnieniami wygładza i odżywia skórę,
·         wyrównuje koloryt cery
·         stymuluje naturalne procesy odnowy naskórka, wspomaga mechanizmy obronne skóry
·         likwiduje uczucie ściągnięcia i swędzenia
·         wzmacnia odporność skóry na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych
Opakowanie: Bardzo spodobał mi się pomysłowy kartonik, na którym znajdziemy dużo informacji:


Estetyka słoiczka też przypadła mi do gustu, lubię takie jasne i delikatne opakowania. Wewnątrz znajdziemy przekładkę, chroniącą przed wylaniem kremu (co przy tej konsystencji jest raczej niemożliwe J), pojemność to standardowe 50ml. Data ważności: 3 m-ce od otwarcia.



Krem jest gęsty, o bardzo zwartej konsystencji, ale nie ma problemu z jego wydobyciem. Jego zapach kojarzy mi się z aptecznymi maściami, pachnie olejem, woskiem, jest taki bardzo „naturalny”. Niezbyt mi się on podoba, ale nie wyczuwamy go na twarzy, więc da się przeżyć.


Ponieważ krem jest tłusty stosuję go tylko na noc, gdyż zostawia na mojej twarzy świecącą warstewkę. Rano budzę się z matowymi policzkami, ale bardzo błyszczącym czołem, chyba tej partii mojej twarzy taki tłusty kremik nie służy.
A jak się ma jego działanie do tego, co opisuje producent? Szczególnie zależało mi na jego ściągającym i oczyszczającym działaniu oraz na wyrównaniu kolorytu, ale tu niestety nie zauważyłam wielkich zmian. Uczciwie jednak muszę dodać, że moja tłusta cera teraz dodatkowo obciążona jest pogodą – upał i wilgoć na zewnątrz, szalejąca klima wewnątrz niezbyt jej służą. Mam coraz więcej nowych zaskórników i zanieczyszczeń, a Sylveco mi tu nie pomaga – brak działania ściągająco-oczyszczającego, a mam wrażenie, że pogarsza stan czoła... Wyrównania kolorytu też jeszcze nie zaobserwowałam, ale tu wiem z wieloletniego doświadczenia, że nie jest to proces łatwy i szybki.
Podsumowując:
Krem super naturalny, bogaty w ciekawe składniki – ale nie dla mnie. Może zimą przy przesuszonej cerze by się sprawdził? Chyba jako jedyna z Malinowego Klubu testowałam go w super letnich warunkach, przy gorącej pogodzie i tłustej cerze – to nie to. Oddam go mamie, na jej suchej cerze ma szanse się sprawdzić.
Krem możemy kupić w wielu sklepach internetowych w cenie ok. 30zł oraz bezpośrednio na stronie producenta.
A czy któraś z Was zna może lekką wersję kremów Sylveco: Lekki krem nagietkowy lub Lekki krem rokitnikowy – może byłyby dla mnie lepsze?

6 komentarzy:

  1. Swietny jest ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ja po wielu latach znalazłam kremy dla siebie, więc nic już mnie nie skusi :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ą markę :) Tego kremu nie maiłam okazji używać ale za to lekki krem brzozowy tak, który u mnie się rewelacyjnie sprawdza. Jutro ukaże się recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie bardzo intrygują te kremy, myślę, że niedługo się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale koniecznie na wersję lekką, bo pamiętam, że masz tłustą cerę
      wersja, którą testowałam jest za tłusta

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger