Indie: takie sobie luźne uwagi i kilka zdjęć



Kremik pod oczy migdalowy z Biotique: tak się zastanawiam, że ta firma nie podaje składu INCI na opakowaniu, a wg opisu mamy tu tylko olej migdałowy. Krem pachnie jak dla mnie sztuczną mandarynką albo taką oranżadą w proszku, którą się w dzieciństwie na język sypało. Trochę to podejrzane...










Byliśmy w dużym sklepie, takim tutejszym supermarkecie, bałagan tam na maxa! A na stoisku z szamponami stały sobie zielone olejki Amla oraz kilka rodzajów olejków Parachute. Szkoda, że nie mają tu w zwyczaju podawać cen w sklepach, sprawdziłabym i podałabym Wam, po ile Amlę można dostać w zwykłym markecie.



Skończyłam czytać książkę Pauliny Wilk "Lalki w ogniu". Autorka pisze pięknym, poetyckim językiem, ale Indie przedstawione w książce są krajem okrutnym, ponurym i smutnym. Bardzo mnie zdołowała ta książka...

Ponieważ skończyłam książkę - wzięłam sobie z recepcji codzienną gazetę. W środku miała dodatek Chennai Chronicle, a w nim różne ploteczki, dużo zdjęć i wywiady z tutejszymi gwiazdami. W dziale "Fitnesse" jest mini wywiaz z aktorką Taapsee Pannu, która mówi: "Mimo, że jestem obdarzona naturalnie kręconymi włosami - olejowanie ich regularnie dwa razy w tygodniu jest obowiązkowe! Nawet jeśli nienawidzisz oleju - musisz to robić!"
Ciekawe, która aktorka w Polsce słyszała w ogóle o olejowaniu włosów :)



Wczoraj hotel zapomniał wysłać po mnie taksówkę... Szkolę teraz na tzw. drugiej zmianie i kończę pracę o 22.00. Stałam więc sobie pod biurem i czekałam grzecznie, bo w Indiach mało co i kto jest na czas. Po 20 min poprosiłam recepcję, żeby zadzwonili do hotelu i chyba ten telefon przypomniał im o mnie... W każdym razie taxi przyjechała o 23.00 a ja po godzinie stania pod biurem byłam już zła, zmęczona i cała pogryziona przez komary!


Przez to, że tak późno wracałam miałam okazję zobaczyć miasto układające się do snu. Smutny to widok. Ludzie śpiący na schodach sklepów lub układający się do spania pod ich ścianami. Niektórzy zawinięci w stare szmaty, czy brudne prześcieradła, inni śpią po prostu w dziennym ubraniu. Wszystkie miejsca zajęte. Czego aż tak bardzo nie widać w dzień - w nocy nie da się ukryć.



5 komentarzy:

  1. To bardzo przykre że ci ludzie nie maja własnego kata na ziemi i pozostaje im ulica...:( Piękne zdjęcia - te budowle są przecudowne:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie zapomniałam spytać wcześniej o komary, ale teraz już wiem, że tną. Nie masz jakiego repelentu? Ja bym się z nim nie rozstawała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam super mocny repelent, ktorego nie nosze ze soba do biura, bo i po co? A jednak w takiej sytuacji by sie przydal...

      Usuń
  3. Cudowne budynki, niestety mimo piękna nie da się ukryć smutnej prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczne budynki, które z tego co widziałam już i czytałam o Indiach tak bardzo odcinają się od reszty.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger