Weekendowa dobroć dla skóry i włosów

Ponieważ w tygodniu nie mam czasu na nakładanie maseczek na twarz czy włosy - moje pielęgnacyjno-naturalne "rytuały" odprawiam zazwyczaj w weekend. Ostatnio opisywałam weekendowe zielone glutki: na włosy - klik oraz na twarz - klik. Dziś mam zupełnie inny kolor :)






Włosy:
olejowanie dla leniwych wg Anwen trochę wzbogacone przeze mnie:

łyżka wody
łyżka maski Ruska bania kefir i chleb
łyżka oleju lnianego
10 kropli hydrolizatu keratyny
10 kropli mleczanu sodu
łyżeczka soku z aloesu

Wszystko to wymieszane w butelce z atomizerem i nałożone na suche włosy i skórę głowy (wyszło mi trochę za mało jak na włosy do ramion, musiałam końce włosów dodatkowo zaolejować). Po nieudanym eksperymencie z l-cysteiną chciałam sprawdzić jak moje włosy przyjmą proteiny w postaci keratyny. Udało się - włosy gładkie, sypkie, bardzo błyszczące, sprawiają wrażenie takich mocnych, na maksa wygładzonych.

Twarz:

1. Peeling:
- resztka serum truskawkowego własnej produkcji (żel HA + olej jojoba + ekstrakt truskawkowy) wymieszana z resztką peelingu z nasion bzu (ZSK) oraz szczyptą bromelainy
- peeling miał fajny zapach, czułam się jakbym nakładała na twarz galaretkę owocową, po wymasowaniu potrzymałam go chwilkę, w tym czasie wymyłam pudełeczko i buteleczkę po serum

2. Maseczka:
- łyżeczka glinki zielonej
- łyżeczka glinki żółtej
- resztka (kilka kropli) serum renew z BU
- pół łyżeczki oleju arganowego
- hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy - do uzyskania błotka

Taką musztardową papkę trzymałam na twarzy ok. 15 min, spryskując wodą, żeby nie zaschła. Zmyłam ciepłą wodą, wtarłam tonik i serum antytrądzikowe. Twarz mam gładką, a pory zwężone.

Podoba mi się wymyślanie własnych przepisów na maseczki, mając nawet mały zapas podstawowych półproduktów możemy wyczarować maski o przeróżnym działaniu. A nie mając półproduktów można korzystać z własnej kuchni - lubię takie kombinowanie!

9 komentarzy:

  1. w ferie zamierzam zrobić kilka takich spa :D



    Zapraszam do mnie :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ma się czas to jest bardzo fajna sprawa :)
      Już zaglądam do Ciebie!

      Usuń
  2. Ja bardzo lubię robić sobie maseczki, to kwadrans odprężenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od niedawna też polubiłam - szczególnie takie wymyślane przeze mnie :) Kiedyś jak kupiłam jakąś maseczkę to w połowie opakowania musiałam wyrzucić, bo już jej się data ważności kończyła.

      Usuń
  3. Uwielbiam maseczki, chociaż nie często mam czas na takie przyjemności.
    Obserwuję i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ja lubię takie chwile dla siebie, oby było tylko więcej na nie czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jest ta maseczka :) Niestety ostatnio nie mam czasu na takie przyjemności;P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger