Indie: przyjechaliśmy

Z kilkoma przygodami jestem wreszcie w Chennai. Przygoda pierwsza: samolot z Monachium spóźnił się o jakieś pół godziny do Dohy i nie złapaliśmynjuż samolotu do Chennai. To nic, że jeszcze było 20 min do jego odlotu - gate już był zamknięty i koniec. Kazali nam iść do Transfer desk, żeby się o dowiedzieć kiedy następny samolot, a tu kolejna niespodzianka: następny samolot mamy za 24 godziny. Spędziliśmy więc przymusowy dzień w Qatarze, podziwiając Dohę i jej piękne wieżowce, wielkie terenowe samochody, ktorymi wozili się szejkowie w białych szatach i ich zakwefione na czarno żony.



Następnego dnia już bez przeszkód wylecieliśmy do Chennai, a po przylocie czekała nas kolejna niespodzianka: zgubił się bagaż mojej szefowej. Wtedy poznaliśmy co to znaczy indyjska biurokracja - spędziliśmy na lotnisku ok. 2 godziny, gdzie wypisano kilkanaście papierków, każdy podpisany i podpieczętowany przez kilku urzędników. Ok. 5:00 rano mogliśmy już wyjść z lotniska, ok. 6:00 położyłam się spać, żeby obudzić się o 10:00 i jechać do biura. Uff, to była długa noc i długi dzień. Zgubiony bagaż miał jednakjeden plus - trzeba było jechać na zakupy :) Dzięki temu załapałam się na wyjazd do jednej z tutejszych galerii handlowych. W sklepie odzieżowym naooglądałam się bajecznie kolorowych tunik, które tu noszone są z legginsami w pasującym kolorze (najtańsza tunika to koszt ok. 45zł, oczywiście byłybteż całe jedwabne zestawy za ok. 250zł). Legginsy celowo są dużo za długie, bo nad kostką nosi się je zrolowane. W sklepie kosmetycznym zapytałam oczywiście o kosmetyki naturalne i pokazano mi półkę z Himalaya Herbs oraz jeszcze kilka innych, nieznanych mi marek. Na razie nic nie kupowałam, dziewczyny z biuranjuż obiecały, że zabiorą mnie do ciekawszych miejsc.

Mam nadzieję, że po weekendzie napiszę trochę więcej ciekawostek, tydzień upływa nam na sprawach biurowych, wieczorem kolacja i spać. Wiem, że na weekend przygotowano dla nas jakieś atrakcje, więc na pewno się odezwę :)


Ps
Doha - zachód słońca:


7 komentarzy:

  1. W Doha mając przymusowy postój, dali Wam wizy, albo jakoś się zaopiekowali Wami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, od ręki dostaliśmy wizę, fajny hotel all inclusive i transport z/do lotniska

      Usuń
  2. ale fajnie. Ciekawią mnie Indie więc chętnie pozwiedzam razem z tobą ten wielki kraj oraz dowiem się pewnie wielu ciekawych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na weekend mamy już zaplanowane zakupy, a w nastepny weekend - masaz ajurwedyjski. Bede robic duzo zdjec i zdawac Wam relacje :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger