Indie - co, gdzie, kiedy i na ile

Dokładnie za tydzień o tej porze będę już w drodze, w samolocie albo może na lotnisku w Doha czekając na samolot do Indii.






Po co tam lecę?
Jak już wiecie - służbowo. Duża międzynarodowa firma, w której pracuję ma tam swoje biuro, w którym będę trenerem: będę uczyć Hindusów tego, co robimy tu w Polsce. A prywatnie mam nadzieję, że pracując w biurze uda mi się dowiedzieć od pracujących tam dziewczyn jakich sposobów używają do pielęgnacji włosów, twarzy, ciała.

Jak długo?
Wylatuję 9 lutego, przez ok. 4 tygodnie będę pracować, potem mam 1,5 tygodnia urlopu - chcę razem z moim mężem (który przyleci tam pod koniec mojej pracy) zobaczyć choć mały kawałek tego wielkiego kraju. Nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów - jak na razie czytamy przewodniki, książki, przeglądamy fora podróżnicze.

Gdzie?
Chennai lub inaczej Madras, czyli wschodnie wybrzeże, niestety daleko od New Delhi, Bombaju, Agry.


 Założone przez Brytyjczyków miasto wśród podróżników znane jest z tego, że jest wielkie (prawie 8mln mieszkańców), zatłoczone, głośne, spowite smogiem i nie ma centrum. Generalnie nie ma tam niczego ciekawego... Słynie z ostrej kuchni, przeważnie wegetariańskiej, pysznej kawy, ma barwne bazary, piękne świątynie, góry śmieci i jest głęboko konserwatywne. Taki hinduski misz-masz.

Zaczynam powoli przygotowywać się do wyjazdu, dziś z dna szafy wyciągnęłam letnie ubrania, kompletuję też leki i kosmetyki. Ubrań nie biorę za dużo, mam nadzieję kupić sobie trochę tam na miejscu, także tych tradycyjnych. Sari raczej nie planuję, ale np. fajny punjabi suit czemu nie?




12 komentarzy:

  1. ojej ale Ci zazdroszcze :) może uda Ci się z chennaiu wyskoczyć do kerali? to sąsiadujący stan, który jest przepiękny. Dosyć blisko jest też goa. Z nazwą punjabi suit się nie spotkałam jeszcze, ale ten typ znam pod nazwą salwar kameez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówki, weekendy będę mieć wolne, więc czemu nie! Nazwę punjabi suit znalazłam w sieci - może obowiązuje w jakiejś innej części Indii?

      Usuń
    2. znalazłam informacje, że to to samo co napisałam :) zwał jak zwał, w każdym razie jest piękny i wbrew pozorom nie zapłacisz za niego dużo, bo to jeden z najpopularniejszych ubiorów :)

      Usuń
    3. Super, bardzo mnie to cieszy :)

      Usuń
  2. Ale fajnie :) Uważaj na komary i inne paskudztwa. Obserwuje i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Na komary mam już kupioną wit. B1 i Mugga spray, mam nadzieję, że okażą się skuteczne.

      Usuń
  3. UWIELBIAM indyjską kuchnię. A w zeszłym roku chodziłam na kurs hindi, nawet nadal mam podręcznik, trzymam go na półce bo może kiedyś też będę miała okazję pojechać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby się udało! A jedzenie w regionie Chennai należy ponoć do wyjątkowo ostrych!

      Usuń
  4. Ja jeszcze poczekam z Indiami, trochę przeraża mnie tłum i brud, który podobno jest na każdym kroku, ale daj znać czy to prawda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to prawda... Dlatego ja też nigdy nie chciałam jechać do Indii, a tu z pracy tak wyszło, że jadę

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger