Twarz - pielęgnacja poranna

Zainspirowana pewnym wpisem o tym, jak to blogerki używają ponad 200 kosmetyków i same sobie szkodzą tą ilością postanowiłam opisać moją poranną pielęgnację. Dlaczego tylko poranną? Bo jak na razie tylko w porannej pielęgnacji wypracowałam sobie stałe zwyczaje, których się trzymam.





Zaczynamy:
1. twarz myję Olejkiem myjącym - drzewko herbaciane z BU - olejek jest świetny, zmywa dokładnie i delikatnie wszelkie zanieczyszczenia, nie narusza warstwy lipidowej skóry, stosuję go też wieczorem do zmywania makijażu. Mimo, że to olejek - nie zapycha, jego bazą jest zimnotłoczony olej słonecznikowy, polecany do cery tłustej, niekomodogenny. Dodatek olejku z drzewa herbacianego dodaje właściwości antyseptycznych, antybakteryjnych, działa łagodząco i przeciwzapalnie. Bardzo się polubiliśmy.

2. Po umyciu spryskuję twarz Hydrolatem z drzewa oliwkowego, również z BU - hydrolat przelałam sobie do buteleczki z atomizerem i zamiast przecierać twarz wacikiem (jak to kiedyś robiłam przy tonikach), spryskuję twarz i wcieram delikatnie hydrolat, jak krem. Bardzo fajna metoda (i nie zużywamy wacików :)).

3. Na delikatnie wilgotną skórę po hydrolacie używam Kremu z kwasem alfa-liponowym z kolorowka.com. Samodzielne przygotowanie kremu wg wskazówek na ulotce okazało się proste, wyszła mi fajna, puszysta konsystencja, krem ładnie się wchłania, porządnie nawilża, stosuję go rano, żeby w pełni wykorzystać jego antyoksydacyjne właściwości. Mam też nadzieję na delikatne spłycenie pierwszych zmarszczek i rozjaśnienie.

4. Ponieważ walczę z przebarwieniami - moim must have jest wysoki filtr do twarzy przez cały rok. Aktualnie używam Uriage, Hyseac, Very High Protection Sun Care for Combination to Oily Skin SPF 50+ (Fluid przeciwsłoneczny do skóry trądzikowej) i jestem z niego zadowolona. Nie bieli, nie przetłuszcza skóry, szybko się wchłania, jest lekki.

5. Przed wyjściem z domu używam opisanego już niżej podkładu mineralnego z kolorowka.com, który sama sobie ukręciłam. Po jego delikatnej poprawce jest już lepiej - ładniej matuje i ma cieplejszy kolor, nie robi z twarzy maski.


Taka pielęgnacja sprawdza się u mnie, dobierałam kosmetyki pod kątem specyficznych wymogów mojej twarzy (skóra tłusta, przebarwienia) i jestem zadowolona. Planowane zmiany będą dotyczyć jedynie poszczególnych produktów, a nie rodzaju całej pielęgnacji, tzn. w kolejce czeka już hydrolat z kwiatów pomarańczy (oliwkowy już się powoli kończy) oraz nowy krem z filtrem - Missha Soft Finish Sun Milk.


Czy to dużo? Czy mało? Jak dla mnie w sam raz :) Pracuję teraz nad pielęgnacją wieczorną, testuję różne oleje w połączeniu z żelem hialuronowym, kremy lub maści. Jak wypracuję sobie jakiś standard - na pewno o nim napiszę.

2 komentarze:

  1. Myślę, że to w sam raz, chociaż ja obowiązkowo używam kremu pod oczy :) Zamiast toniku stosuję ostatnio płyn złuszczający.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pod oczy zawsze wsmarowuję coś wieczorem, rano jakoś nie mam na to czasu

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger