Poimprezowy Dzień Dobroci dla Siebie :)

Wczoraj byłam na maskowej imprezie karnawałowej. Bawiliśmy się super, przetańczyłam całą noc, a dziś jestem półżywa, z przesuszoną cerą i posklejanymi od lakieru włosami. Dlatego właśnie postanowiłam wykorzystać trochę naturalnych, a trochę biochemicznych zapasów i zrobić Poimprezowy Dzień Dobroci Dla Siebie :)



Co zrobiłam?

Włosy:

1. Peeling skóry głowy - nigdy go jeszcze nie wykonywałam, jak na razie dla oczyszczenia z silikonów czy innych oblepiaczy używałam szamponu z SLS. Dziś 2 łyżki Facelle zmieszałam z 4 łyżkami cukru, do tego 5 kropli olejku z drzewa herbacianego i taką mieszankę wtarłam w skórę głowy. Spłukałam chłodną wodą, włosy zawinęłam w pieluchowy turban.

2. Maseczka z glutka lnianego - gorąco polecana na praktycznie każdym włosowym blogu, wreszcie znalazłam na nią czas. 2 łyżki siemienia zalane 1,5 kubka wody gotowałam ok 10 min na małym ogniu, przecedziłam przez sitko. Tak powstały glutek nałożyłam na wilgotne włosy, wsmarowując też w skórę głowy. Na to czepek i turban, trochę podgrzałam suszarką i trzymałam 30 min.

3. Płukanka z glutka - trochę glutka odłożyłam dobie do dużego kubka, rozcieńczyłam zimną wodą  i po zmyciu maseczki jeszcze tym spłukałam. Pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie, wczoraj miały za dużo szczotki i suszarki.

Efekt: miękkie, błyszczące, nawilżone włosy

Twarz:

1. Peeling korundem: paczuszkę korundu dostałam jako gratis do ostatniego zamówienia z ZSK, można sobie o nim poczytać TU. Zastanawiałam się z czym wymieszać korund i ponieważ chciałabym już skończyć własnoręcznie zmieszane serum olejowo-nawilżające to użyłam: pół łyżeczki tego serum, trochę oleju z pachnotki, pół łyżeczki korundu. Taka miksturą wymasowałam sobie umytą wcześniej twarz, spłukałam, a następnie spryskałam hydrolatem z drzewa oliwkowego.

2. Maseczka z glutka lnianiego:  na lekko jeszcze wilgotną po hydrolacie twarz nałożyłam glutek (fajnie to brzmi :)) Potrzymałam 20 min, spłukałam wodą, spryskałam hydrolatem. Jako kremu użyłam żelu HA zmieszanego z olejem arganowym, jak szaleć to szaleć! :)

Efekt: super gładka twarz, żadnych suchych skórek, olej arganowy w połączeniu z żelem hialuronowym dał nawilżenie i odżywienie

Cała operacja włosowo-twarzowa zajęła mi 1godz 15min. Glutek wyszedł mi dość rzadki, więc nie odłożyłam sobie nic do zastosowania jako żel do włosów.

2 komentarze:

  1. "Poimprezowy Dzień Dobroci dla Siebie"... Ładnie to ujęłaś;) Właśnie mi przypomniałaś, że muszę sobie jutro przygotować nowego glutka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, dobrze sobie zrobić taki poimprezowy dzień (pod wieczór, po odespaniu ;))! W glutku najfajniejsze jest to, że siemię daje takie super efekty a paczka to koszt kilku złotych i jest tak łatwo dostępne.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger