Peeling kwasem migdałowym - po raz pierwszy samodzielnie

Miało być biochemicznie i będzie - dziś po raz pierwszy zrobiłam sobie peeling kwasem migdałowym. Ponieważ moja skóra jest zaprawiona w bojach kwasowych nie przygotowywałam jej jakoś specjalnie na spotkanie z migdałem, od kilku dni używałam toniku z kwasami AHA i BHA z BU (link) i uznałam, że to wystarczy. Dodatkowo jestem też po serii peelingów Inno-Peel Whitening, więc mój własny peeling kwasem migdałowym zrobiłam sobie od razu w stężeniu 20%, a co tam. Nie będę udawać, że sama wpadłam na ten odważny pomysł, zaczerpnęłam go z bloga Italiany (mojego biochemicznego guru), skąd też brałam wszelkie instrukcje i kalkulator stężeń.

Co zrobiłam?
3,81 ml wody destylowanej i 1,19ml kwasu dało moją mieszankę, którą nałożyłam wacikiem na umytą i wypilingowaną twarz. Potrzymałam 12 min. Na początku czułam delikatne mrowienie, które szybko przeszło i tylko skóra była delikatnie ściągnięta. Zmyłam mydłem (kwas neutralizujemy zasadą), popsikałam hydrolatem z drzewa oliwkowego i nałożyłam serum nawilżające, na to jeszcze krem z Iwostinu.

Kwas migdałowy jest stosunkowo łagodny dla skóry pamiętam, że kilka razy byłam na takim zabiegu u kosmetyczki i nigdy nie zaobserwowałam najmniejszego podrażnienia, o słynnej 'wylince' nie wspominając (a u kosmetyczki zazwyczaj robi się 30% peeling). Zobaczymy jak będzie tym razem. Najfajniejsze jest to, że zabieg u kosmetyczki to zazwyczaj wydatek rzędu 150zł, a 10g pudełeczko z kwasem migdałowym na ZSK to koszt 7,50zł! Jeśli twarz przeżyje moje biochemiczne doświadczenia to zamierzam robić sobie peeling migdałowy raz na tydzień. 

1 komentarz:

  1. Do tej pory korzystałam z gotowych kwasów do użytku domowego z taovital.pl ale muszę się zastanowić nad wykonaniem go samodzielnie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger